wtorek, 15 października 2013

Rozdział III


             Po kilku dniach spędzonych na ziemiach klanu Darahati Hajime czuł się lepiej, jego stan znacznie się poprawił. Młodzieniec nie mógł jednak dłużej wysiedzieć w miejscu, czuł, że musi coś zrobić. Zbyt długa bezczynność męczyła go. Postanowił zatem zwiedzić dalsze tereny klanu Darahati i zajść głębiej. Szukał czegoś, co mogłoby go zainspirować, popchnąć do działania. Nie widział jednak żadnych wskazówek. Hajime szedł i rozglądał się uważnie dookoła. W ten naprzeciw niego stanął mężczyzna - wysoki, z poważnym spojrzeniem. Oboje chwycili za miecz i przygotowali się do ataku.
- Kim jesteś? Co tutaj robisz? – Zapytał Hajime.
- Jestem Minoru, młodszy syn Gentarō. Często wędruje po ziemiach Darahati, lecz Ciebie nigdy tutaj nie spotkałem – odparł mężczyzna.
- Jestem Hajime.
- Ach tak, Kaze…
- Atakuj! – Krzyknął Hajime.
- A co, jeśli nie będę walczył?
Zdziwiony Hajime odparł:
- Wtedy Cię zabiję!
- A jeśli powiem, że nie jestem Twoim wrogiem?
- Nie wierzę Ci, jesteś synem Gentarō.
- Jestem, dlatego chyba jednak zaatakuję – Minoru ruszył do ataku.
Minoru i Hajime długo walczyli, aż Hajime uzyskał przewagę i przewrócił Minoru mając okazję odebrać mu życie.
- Jesteś bardzo dobry i szybki – odparł Minoru.
- Wiedz, że nie chciałem Cię zabić – Minoru kontynuował.
- Jak mam Ci wierzyć? – Odparł Hajime.
- Nie musisz mi wierzyć. Możesz mnie teraz zabić. Nie jestem jednak Twoim wrogiem.
Hajime odsunął miecz od Minoru i oddalił się na bezpieczną odległość. Minoru wstał powoli i powiedział:
- Dziękuję.
Hajime i Minoru stali przez chwilę w bezruchu. Żaden nie wiedział do końca, jakiego ruchu może spodziewać się od członka wrogiego klanu.
- Dlaczego przechadzasz się sam po ziemiach Darahati? – Zapytał Hajime.
- Uciekam. Tutaj łapię oddech.
- Nie rozumiem.
- Być może nie zauważyłeś, ale nigdy nie walczę, gdy ojciec najeżdża wasze ziemie. Jestem wtedy tutaj, jak dziś.
- Czy to znaczy, że dziś…?
- Nie, dziś przyszedłem tutaj bez powodu.
- Dlaczego nie walczysz? – Zdziwił się Hajime.
- Ojciec myśli, że nie potrafię. Sam do tego doprowadziłem. Przez lata ukrywałem się i ćwiczyłem sam, właśnie tutaj.
Hajime słuchał dalej.
- Nie popieram jego działań i prawa. Są zbyt rygorystyczne. Ojciec działa egoistycznie i za wszelką cenę. Ja i moja matka męczymy się przez całe życie u jego boku.
- To dlaczego nie opuścisz ojca?
- To nie takie proste. Poza tym nie mógłbym zostawić matki samej z tym wszystkim. A Ty? Skąd się tutaj wziąłeś?
- Opuściłem wioskę.
- Tak po prostu?
- Tak po prostu – odparł Hajime nie mając ochoty na głębsze rozmowy odnośnie swojej osoby.
- Na mnie już pora –odparł Minoru.
- Jeśli nie jesteś moim wrogiem będę mógł zasnąć tej nocy spokojnie. Jeśli natomiast jest odwrotnie i ściągniesz tutaj swoich ludzi, Ty nie będziesz spał spokojnie przez kolejne noce – odparł Hajime i pozwolił odejść Minoru.
Noc była jednak cicha i spokojna. Minoru ani żaden inny członek klanu Hikaru nie pojawił się na ziemiach Darahati.
             O świcie Hajime ponownie wyruszył w głąb rozległych terenów. Tego dnia długo ćwiczył - tak długo,  że zanim dotarł do chatki, zastał go wieczór. Był wykończony, nie miał sił by iść dalej, dlatego postanowił spędzić noc w lesie. Zobaczył jednak w oddali dym palącego się ogniska. Powoli zmierzył w jego kierunku. Przy ognisku siedział mężczyzna z długą brodą. Hajime obserwował go zza drzewa, kiedy nagle stopa ześlizgnęła mu się na mokrych liściach i mężczyzna spostrzegł się, że ktoś go obserwuje.
- Możesz wyjść – rzekł mężczyzna.
- Nic Ci nie zrobię – kontynuował.
Hajime wychylił się zza drzewa i odparł:
- Kim jesteś?
- Jestem Akihito. Na ziemiach Darahati nikt poza mną nie mieszka. Czasem jednak ktoś się po nich przechadza, spotykam różnych ludzi. Ciebie jednak nigdy tutaj nie widziałem. Co cię tutaj sprowadza młodzieńcze? – Zapytał mężczyzna.
- Zbłądziłem, dlatego tutaj jestem – odparł Hajime.
- Wielu błądzi i ucieka od codzienności. To jednak nie jest dobre wyjście. Jak Ci na imię?
- Hajime.
- Hajime?
- Tak.
Mężczyzna odchylił głowę w bok i zamyślił się przez dłuższą chwilę.
- A Ty? Dlaczego tutaj mieszkasz? Sam, z dala od ludzi? – Zapytał Hajime.
- To dłuższa historia. Być może kiedyś Ci ją opowiem, jeśli będzie okazja – mężczyzna zmienił ton głosu odkąd usłyszał imię przybysza. Poszedł po wodę.
- Proszę, napij się.
- Dziękuję.
- Nie znudziło Cię takie życie? – Kontynuował Hajime.
- Czasem jest mi bardzo źle, zwłaszcza, jeśli przez długi czas nikogo nie spotykam przechadzając się po okolicy. Czuję się wtedy zbędny, niepotrzebny. Wszystko ma jednak swój sens. Kiedyś być może to zrozumiesz.
- Jak długo tak żyjesz?
- Około 15 lat.
- To spory okres Twojego życia. Jak zatem wyglądało przed piętnastoma laty?
- Jestem już zmęczony. Pójdę się położyć – rzekł Akihito. Odszedł i tym samym pozostawił pytanie Hajime bez odpowiedzi.
Hajime również zasnął. Gdy nazajutrz obudził się, mężczyzny nie było w pobliżu.
- Akihito! – Wołał Hajime.
- Akihito!
Lecz Akihito nie odzywał się. Hajime zebrał się więc i zmierzył w stronę jeziora. Akihito siedział samotnie na brzegu i rozmyślał.
- Szukałem Cię – odparł Hajime.
- Zawsze tutaj przesiaduję o poranku.
- O czym wtedy rozmyślasz? – Zapytał Hajime.
- O tym jak ukształtowałem swoje życie i jakie błędy w nim popełniłem. Traktuję to jako pokutę przed samym sobą. Wiele rzeczy chciałbym dziś naprawić, ale jest już na to za późno.
- Przeżytych dni nie da się cofnąć Akihito, tak jak popełnionych błędów i wypowiedzianych słów.
- Dlatego właśnie jestem tutaj już 15 lat Hajime.
- Miałeś rodzinę? Żonę, dzieci?
- Tak. Żonę i syna.
- Co się z nimi stało?
- Żona umarła, zabili ją wrogowie.
- A syn?
Akihito milczał przez chwilę.
- Zostawiłem go, zostawiłem własnego syna i odszedłem.
Akihito w jednej chwili stał się nerwowy, a jego oczy zrobiły się szkliste.
- Poświęciłem syna w imię ziemi Darahati. Byłem tchórzem.
Mężczyzna zerwał się i zmierzył w kierunku swojego małego domku w lesie.
Hajime milczał i szedł za nim, smutny i zamyślony. Po chwili odezwał się:
- Ja też jestem tchórzem. Zostawiłem swojego ojca, matkę, brata i odszedłem.
- Widzisz Hajime, nie wszystkie nasze czyny da się wytłumaczyć w prosty sposób. Czasem jedna rzecz wymaga wielokrotnych przemyśleń, zanim zrozumiemy jej sens.
Hajime i Akihito w milczeniu szli dalej. Gdy dotarli na miejsce, Hajime zapytał:
- Mogę z Tobą zostać dłużej?
- Możesz zostać kilka dni, później odejdziesz.
- Dziękuję.
Hajime był bardzo zaciekawiony osobowością Akihito i jego historią - nie wiedząc czemu, czuł się w jego towarzystwie bezpiecznie i swojsko. To jednak nie wszystko, co skłoniło Hajmie do zostania z Akihito. Przez te kilka godzin spędzonych razem zawiązała się w jego sercu dziwna więź, miał wrażenie, że ten człowiek jest mu bliski. Patrząc na rysy twarzy Akihito, wydawało mu się, jakby kiedyś już gdzieś je widział.
             Hajime i Akihito rozmawiali bardzo często. Ich rozmowy były długie i dość nietypowe. Akihito nie chciał zdradzać Hajime kim jest naprawdę i z jakiego klanu pochodzi. Nie utożsamiał się z nikim i z niczym poza ziemią Darahati. Wieczorami Akihito pokazywał Hajime sztuki walki, jakich uczył się przez całe swoje życie - niektóre z nich były dobrze znane Hajime. Bardzo głęboko go to zastanawiało. Pewnego wieczoru Hajime zapytał:
- Skąd znasz ten styl? – Hajime wiedział, że pewne ruchy znają tylko członkowie Kaze i nikt poza wojownikami Kaze nie potrafi walczyć w ten sposób.
- To wyuczony przez lata styl klanu Kaze! – Krzyknął Hajime i nieufnym wzrokiem spojrzał na Akihito.
- Tak, to styl Kaze – odparł mężczyzna. Zdziwił się, że Hajime tak dobrze znał ten styl.
- To Kaze opuściłeś przed laty?
- Znam nie tylko ten styl, ale i wiele innych – odparł Akihito, zamyślił się i odszedł nad brzeg jeziora. Długo rozmyślał tego wieczoru. Również Hajime nie mógł zasnąć tej nocy. Czuł się niespokojnie.
Gdy nastał świt, Akihito rzekł do Hajime:
- Musisz dziś odejść. Idę nad jezioro, Ty w tym czasie wrócisz do siebie.
Hajime spojrzał zdziwiony na Akihito i odparł:
- Dobrze Akihito, zanim jednak pójdę, powiedz mi prawdę. Odszedłeś z Kaze?
- Idę nad jezioro – Akihito nie udzielił odpowiedzi na pytanie Hajime.
Różne myśli chodziły mężczyźnie po głowie. Gdy Akihito opuścił Kaze, jego syn miał 6 lat, imię chłopca brzmiało dokładnie tak samo jak imię wędrowca, który przybył na ziemie Darahati, dlatego tak go tknęło jak Hajime przedstawił mu się podczas ich pierwszego spotkania. Minęło 15 lat odkąd Akihito osiedlił się w małym domku na stałe. Hajime powinien być wówczas mniej więcej w tym samym wieku, co wędrowiec. Wędrowiec znał doskonale styl walki Kaze, a więc również musiał opuścić ten sam klan, co Akihito przed piętnastoma laty. Akihito zdał sobie sprawę, że wędrowiec może być jego synem, którego kiedyś zostawił opuszczając Kaze. Mężczyzna czuł się podle patrząc teraz na Hajime, dlatego kazał mu odejść jak najszybciej. Jego serce krwawiło tak mocno, jak wtedy, gdy zostawiał chłopca odchodząc. Hajime – to, że go wtedy opuścił, było błędem, którego później nie potrafił sobie nigdy wybaczyć.
             Gdy Akihito wrócił do domku w lesie, Hajime siedział pod drzewem i czekał na niego.
- Dlaczego jeszcze tutaj jesteś? Prosiłem, abyś odszedł – odparł Akihito.
- Nie mogłem odejść mając tyle pytań, które Ty pozostawiłeś bez odpowiedzi – Hajime czekał na wyjaśnienia. Miał nadzieję, że tym razem mężczyzna opowie mu więcej na temat swojego pochodzenia.
- Nie muszę Ci odpowiadać.
- Wtedy ja nie odejdę.
Po chwili namysłu Akihito rzekł:
- Dobrze, a więc jestem z Kaze.
- Wiedziałem to odkąd po raz pierwszy pokazałeś mi jak walczysz. Czekałem tylko, aż sam to potwierdzisz.
- Nie mogłem tego ukryć przed Tobą skoro sam jesteś z Kaze – Akihito stał tyłem do Hajime, miał spuszczoną głowę. Nie mógł patrzeć Hajime w oczy.
- Mówiłeś, że Twoja żona umarła, a syn? Jak miał na imię? – Kontynuował Hajime.
- Odejdź już proszę. Nie chcę do tego wracać.
- Dlaczego za niego zadecydowałeś? Nie myślałeś nigdy o tym, że mógł Cię potrzebować?
- Hajime, odejdź. Tak będzie lepiej dla nas obojga – Akihito wszedł do swojego małego domku i czekał, aż Hajime odwróci się i odejdzie.
- Dobrze, ale pamiętaj, że zawsze możesz naprawić swój błąd…
Hajime uszanował prośbę Akihito i odszedł do chatki Darahati. Wiedział, że mężczyzna ma jakiś poważny powód, że nie chce rozmawiać o swojej przeszłości. Odszedł, lecz postanowił obserwować Akihito. Zastanawiał się, kto mógł być synem Akihito. Zdawał sobie sprawę, że na pewno zna syna poznanego na ziemiach Darahati mężczyzny.
             Kolejnego dnia Hajime ćwicząc z dala od chatki klanu Darahati, ponownie spotkał Minoru. Minoru siedział na polanie i obrywał liście z gałązki zerwanej z drzewa.
- Ponownie się spotykamy – odparł Hajime.
- Dziękuję za tamtą przespaną noc i kolejne. Chyba mogę Ci zatem zaufać – kontynuował Hajime.
- Mówiłem, że nie jestem Twoim wrogiem. Nie lubię wojen.
- Co tym razem sprowadza Cię na tę ziemię?
- Odszedłem.
Hajime zamyślił się.
- Obaj zatem jesteśmy teraz sami – odparł po chwili.
- Tak.
- Co zamierzasz zatem teraz zrobić?
- Nie wiem – odparł Minoru i nadal obrywał liście z gałązki.
- Chodź. Zamieszkasz ze mną w chatce Darahati – Hajime odwrócił się i zmierzył w kierunku chatki.
- Nie mogę.
Hajime zatrzymał się i spojrzał na Minoru.
- Dlaczego?
- Jestem z Hikaru, a Ty z Kaze.
- Przecież opuściłeś klan, ja również.
Minoru myślał nie wiedząc jak powinien postąpić.
- Minoru, jeśli odszedłeś z klanu, zostawiłeś również za sobą prawa nim rządzące. Ani Ty, ani ja nie jesteśmy już zatem związani z żadnym z klanów. Czy zatem przyłączysz się do mnie? – Hajime wyciągnął rękę do Minoru.
Minoru wstał i odparł.
- Masz rację. Zatem od dziś będę postępował zgodnie ze swoim sercem.
Hajime i Minoru zmierzyli razem w stronę chatki Darahati.
- Poznałem mężczyznę, który zamieszkuje mały domek w lesie.
- Akihito?
- Tak. Znasz go?
- Każdy, kto zawita na ziemiach klanu Darahati dłużej niż jeden dzień, prędzej czy później ma okazję go poznać. Ja przebywam tutaj dosyć często, więc znam go już od dłuższego czasu – odparł Minoru.
- Dlaczego Akihito osiedlił się na tych ziemiach?
- Tego nigdy się nie dowiedziałem. Wiem jednak, że po wojnie stracił żonę i miał syna, którego opuścił. Bardzo z tego powodu cierpi każdego dnia.
- Więc dlaczego go opuścił?
- Nie wiem. Być może nie miał wyboru.
Hajime zamyślił się głęboko.
- Dlaczego o niego pytasz? – Odparł Minoru.
- Poznałem go nie dawno i spędziłem z nim kilka dni na długich rozmowach. Chciałbym bliżej poznać jego historię.
- Po co Ci to? Akihito 15 lat spędził tutaj, samotnie. To jego historia - człowieka, który przed każdym napotkanym wędrowcem otwiera swoje dobre serce i wita życzliwością. Taki jest właśnie Akihito. Wzbogacił to miejsce poprzez swoje przybycie.
- Zastanawiam się jak miał na imię jego syn.
- Hm… Mówił mi chyba kiedyś, ale nie pamiętam już.
- Jeśli sobie przypomnisz, powiesz mi?
- Jasne. Do czego Ci jest potrzebna ta wiedza?
- Po prostu chciałbym wiedzieć – Hajime wyprzedził Minoru i już więcej nie odezwał się do niego przed dotarciem do chatki. Gdy dotarli na miejsce Minoru zapytał:
- A Ty? Co zamierzasz teraz robić? Już jakiś czas żyjesz tutaj. Masz jakieś plany?
- Nie wiem. Nie chciałbym jednak spędzić tutaj reszty swojego życia – odparł Hajime.
- Taka perspektywa mogłaby być całkiem ciekawa. Moglibyśmy sprowadzić tutaj swoich najbliższych i żyć w końcu spokojnie – Minoru rozmarzył się.
- Minoru, to nie trwałoby długo. Z czasem i tak ktoś chciałby z nami walczyć. Perspektywa spokoju tego miejsca ma sens tylko wówczas, jeśli nie ma nas tutaj zbyt wielu i nie osiedlimy się tutaj na stałe. Inaczej miejsce, do którego można „uciec” i odpocząć przestanie istnieć.
- Akihito osiedlił się tutaj na stałe.
- A czy jest szczęśliwy?
- Masz rację Hajime. Nie możemy zakłócić tego miejsca. Akihito stanowi jego podporę, my jednak zakłócilibyśmy cały kształt ziemi Darahati.
- Idę spać – Hajime położył się.
             Niebo było piękne tej nocy, czyste i jasne. Wszystkie gwiazdy były widoczne z oddali. Hajime zasypiał, kiedy Minoru krzyknął do niego:
- Już wiem!
- Co? – Hajime zmarszczył czoło.
- Już prawie spałem – kontynuował.
- Syn Akihito! Miał tak samo na imię jak Ty!
- Nie lubię takich żartów. Nie budź mnie więcej  – Hajime położył głowę z powrotem.
- Nie żartuję. Miał na imię Hajime. Nie mogłem sobie przypomnieć, bo zawsze mówił jakoś inaczej, chyba po prostu Haji. Tak, Haji. Jednak mam dobrą pamięć.
- Haji?
- Tak, na pewno tak. Pamiętam to teraz bardzo dokładnie, kiedy mi o nim opowiadał.
- Dziękuję.
- Nie ma za co. Czasem się do czegoś przydaję. Dobranoc - Minoru położył się spać.
Hajime zastanawiał się nad tym, co powiedział Minoru. Czy mówił prawdę? Nie mógł zasnąć tej nocy. Poszedł nad jezioro. Gdy rano Minoru obudził się, nie zastał go w chatce. Zrobił coś do jedzenia i czekał aż wróci. Myślał, że poszedł się tylko przejść.
             Tymczasem Hajime długo nie wracał. Minoru poszedł zatem rozejrzeć się po okolicy.
- Tutaj jesteś! – Minoru zobaczył Hajime przy jeziorze.
- Nie wiedziałem, że z Ciebie taki ranny ptaszek – kontynuował Minoru.
- Nie spałem – odparł Hajime.
- Jak to?  Całą noc spędziłeś siedząc tutaj?!
- Tak.
- Usmażyłem rybę, chodź.
- Ile lat miał Haji jak Akihito go zostawił?
- Ajjj nie wiem dokładnie, gdzieś koło pięciu, sześciu chyba, ale mogę się mylić. No chodź już.
- Nie jestem głodny.
- Jak chcesz. Żebyś potem nie mówił, że zjadłem wszystko – Minoru odszedł do chatki.
Hajime rozmyślał dalej. Jego ojciec zmarł, gdy ten miał 6 lat. Nigdy jednak nie wskazano na konkretne miejsce jego pochówku.  Hajime nie jadł cały dzień, był słaby i w ogóle nie rozmawiał już z Minoru tego dnia.
- Musisz coś zjeść. Jesteś blady – odparł Minoru.
Hajime milczał.
- Nie wiem co z Tobą, ale jeść trzeba – Minoru kontynuował.
Hajime zasnął w końcu. Spał bardzo długo. Kiedy na drugi dzień otworzył oczy, był tak głodny, że tym razem Minoru nie musiał go zmuszać, by coś zjadł.
             Hajime wkrótce po posiłku dostał jednak wysokiej temperatury. Gorączka postępowała. Młodzieniec leżał w chatce półprzytomny.
- Nie zasypiaj Hajime! Nie zasypiaj! – Minoru nie wiedział, co się dzieje, skąd ta gorączka. Sam czuł się dobrze. Okłady nie pomagały. Hajime był w coraz gorszym stanie. Jedyne, co przyszło Minoru wtedy do głowy, to sprowadzenie Akihito. Mężczyzna bardzo dobrze znał się na ziołach i niejednokrotnie Minoru korzystał z jego umiejętności.
- Akihito! Akihito!
- Co się stało Minoru? Dlaczego krzyczysz?
- Mój towarzysz, wędrowiec, zachorował! Jest z nim bardzo źle.
- Co mu jest?
- Nagle dostał temperatury, poci się, a gorączka postępuje. Zaczyna majaczyć – Minoru, choć krótko znał Hajime, bardzo się o niego martwił.
- Szybko, pomóż mi i weź ten kosz – Akihito wskazał Minoru na kosz z ziołami i obaj pobiegli do leżącego w chatce Hajime.
Gdy Akihito zobaczył, kto jest tym wędrowcem, którego Minoru nazwał swoim towarzyszem, przez chwilę stanął w bezruchu, po czym szybko zmierzył, by pomóc Hajime.
- Minoru! Przynieś jak najwięcej wody z jeziora! – Krzyknął Akihito.
Minoru pobiegł tak szybko, jak tylko potrafił. W tym czasie Akihito przygotował napar z ziół oraz maść, którą smarował czoło Hajime.
- Nie wiem skąd ta gorączka – odparł Akihito.
- Przejdzie mu, to nic poważnego – dodał.
- Hajime ostatnio dziwnie się zachowywał, nie sypiał i nie jadł. Dziś rano myślałem, że wraca do siebie, ale wtedy dostał tej temperatury – tłumaczył Minoru.
- Skąd się znacie? – Zapytał Akihito.
- Spotkaliśmy się któregoś dnia na polanie, stanęliśmy do walki. On jest z Kaze – odparł Minoru.
- Walczyliście?
- Tak. Hajime mógł mnie zabić, ale tego nie zrobił. Darował mi życie. Kilka dni temu opuściłem Hikaru na zawsze, wtedy Hajime przyjął mnie do siebie. Z początku wahałem się, ale uległem jego propozycji. Myślę, że można mu zaufać.
Akihito słuchał dalej.
- Wypytywał mnie o Ciebie i o Twojego syna – kontynuował Minoru.
- O mojego syna? – Zaniepokoił się Akihito.
- Tak. Chciał znać jego imię.
- Powiedziałeś mu?
- Nie mogłem sobie długo przypomnieć, ale ocknąłem się w końcu. Pamiętam jak mi opowiadałeś o Haji, jak bardzo za nim tęsknisz.
Akihito był podenerwowany. Domyślał się, że Hajime skojarzył fakty i poznał prawdę.
- Minoru, zostawiam teraz Hajime pod Twoją opieką. Tu są zioła i maść. Co jakiś czas zmieniaj mu okłady. Kiedy Hajime obudzi się, dopilnuj, by dużo pił i nie zapominał o posiłkach. Ja muszę już iść.
- Ale Akihito! Zostań ze mną dłużej. Jak mu się pogorszy? – Minoru był zestresowany.
- Nie pogorszy. To zwykła gorączka. Przejdzie mu do jutra rana.
             Akihito zostawił Minoru i odszedł w stronę lasu. Minoru opiekował się Hajime mając na uwadze wskazówki mężczyzny. Gdy nastał ranek, Hajime zbudził się i otwarł oczy. Był jeszcze bardzo słaby, ale gorączka spadła.
- Hajime! Nareszcie! Martwiłem się o Ciebie – Minoru ucieszył się na widok otwartych oczu Hajime.
- Strasznie tutaj śmierdzi – odparł Hajime.
- To zioła. Akihito zrobił maść, by gorączka ustała. Musisz mu podziękować – Minoru uśmiechnął się.
- Akihito był tutaj?
- Tak, sprowadziłem go, bo sam nie wiedziałem jak mam Ci pomóc. Akihito zna bardzo dobrze zioła.
- Dziękuję Minoru – odparł Hajime.
Hajime wyzdrowiał. Razem z Minoru spędzali dużo czasu poza chatką. Minoru stał się bardzo dobrym przyjacielem Hajime. Razem ćwiczyli, rozmawiali, łowili ryby. Tak upływały kolejne dni na ziemiach Darahati. Ani Minoru, ani Hajime nie wiedzieli jednak nadal jak długo będą na ziemiach wymarłego klanu i kiedy przyjdzie im odejść, by ponownie zawalczyć o pokój w Japonii. Akihito stał się wówczas bardziej niedostępny, trudno było go zastać w domku w lesie, nie można było również spotkać go o poranku nad jeziorem. Postanowił oddalić się w imię swojego syna, by nie zakłócać spokoju, jakiego szukał. Czy jednak Hajime zaznał spokoju? Czy zapomniał o Akihito...?


4 komentarze:

  1. Fajne opowiadanie. Wpadnę jeszcze nie raz. Pozdrawiam i zapraszam do mnie na http://ciemnyelf.blogspot.com/
    i na http://historiataylor.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję i zapraszam :) Na pewno zaglądnę również do Ciebie, pozdrawiam :)

      Usuń
  2. Pojawił się nowy rozdział http://ciemnyelf.blogspot.com/2013/10/rozdzia-2.html
    Liczę, że zajrzysz. To dla mnie bardzo ważne.
    PS. Z niecierpliwością czekam na ciąg dalszy.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zapewne zaglądnę do Ciebie jeszcze w dniu dzisiejszym :) Rozdział kolejny "Hajime" jest w trakcie przygotowań, w listopadzie na pewno się pojawi :)

      Usuń

Dziękuję za poświęcony czas oraz każdą cenną uwagę :)

Pozdrawiam cieplutko :)
Iza