Po kilku dniach spędzonych na ziemiach klanu Darahati Hajime czuł się lepiej,
jego stan znacznie się poprawił. Młodzieniec nie mógł jednak dłużej wysiedzieć
w miejscu, czuł, że musi coś zrobić. Zbyt długa bezczynność męczyła go.
Postanowił zatem zwiedzić dalsze tereny klanu Darahati i zajść głębiej. Szukał
czegoś, co mogłoby go zainspirować, popchnąć do działania. Nie widział jednak
żadnych wskazówek. Hajime szedł i rozglądał się uważnie dookoła. W ten
naprzeciw niego stanął mężczyzna - wysoki, z poważnym spojrzeniem. Oboje
chwycili za miecz i przygotowali się do ataku.
- Kim jesteś? Co tutaj robisz? – Zapytał
Hajime.
- Jestem Minoru, młodszy syn Gentarō.
Często wędruje po ziemiach Darahati, lecz Ciebie nigdy tutaj nie spotkałem –
odparł mężczyzna.
- Jestem Hajime.
- Ach tak, Kaze…
- Atakuj! – Krzyknął Hajime.
- A co, jeśli nie będę walczył?
Zdziwiony Hajime odparł:
- Wtedy Cię zabiję!
- A jeśli powiem, że nie jestem Twoim
wrogiem?
- Nie wierzę Ci, jesteś synem Gentarō.
- Jestem, dlatego chyba jednak zaatakuję
– Minoru ruszył do ataku.
Minoru i Hajime długo walczyli, aż
Hajime uzyskał przewagę i przewrócił Minoru mając okazję odebrać mu życie.
- Jesteś bardzo dobry i szybki – odparł
Minoru.
- Wiedz, że nie chciałem Cię zabić –
Minoru kontynuował.
- Jak mam Ci wierzyć? – Odparł Hajime.
- Nie musisz mi wierzyć. Możesz mnie
teraz zabić. Nie jestem jednak Twoim wrogiem.
Hajime odsunął miecz od Minoru i oddalił
się na bezpieczną odległość. Minoru wstał powoli i powiedział:
- Dziękuję.
Hajime i Minoru stali przez chwilę w
bezruchu. Żaden nie wiedział do końca, jakiego ruchu może spodziewać się od
członka wrogiego klanu.
- Dlaczego przechadzasz się sam po
ziemiach Darahati? – Zapytał Hajime.
- Uciekam. Tutaj łapię oddech.
- Nie rozumiem.
- Być może nie zauważyłeś, ale nigdy nie
walczę, gdy ojciec najeżdża wasze ziemie. Jestem wtedy tutaj, jak dziś.
- Czy to znaczy, że dziś…?
- Nie, dziś przyszedłem tutaj bez
powodu.
- Dlaczego nie walczysz? – Zdziwił się
Hajime.
- Ojciec myśli, że nie potrafię. Sam do
tego doprowadziłem. Przez lata ukrywałem się i ćwiczyłem sam, właśnie tutaj.
Hajime słuchał dalej.
- Nie popieram jego działań i prawa. Są
zbyt rygorystyczne. Ojciec działa egoistycznie i za wszelką cenę. Ja i moja
matka męczymy się przez całe życie u jego boku.
- To dlaczego nie opuścisz ojca?
- To nie takie proste. Poza tym nie
mógłbym zostawić matki samej z tym wszystkim. A Ty? Skąd się tutaj wziąłeś?
- Opuściłem wioskę.
- Tak po prostu?
- Tak po prostu – odparł Hajime nie
mając ochoty na głębsze rozmowy odnośnie swojej osoby.
- Na mnie już pora –odparł Minoru.
- Jeśli nie jesteś moim wrogiem będę
mógł zasnąć tej nocy spokojnie. Jeśli natomiast jest odwrotnie i ściągniesz
tutaj swoich ludzi, Ty nie będziesz spał spokojnie przez kolejne noce – odparł
Hajime i pozwolił odejść Minoru.
Noc była jednak cicha i spokojna. Minoru
ani żaden inny członek klanu Hikaru nie pojawił się na ziemiach Darahati.
O świcie Hajime ponownie wyruszył w głąb rozległych terenów. Tego dnia długo
ćwiczył - tak długo, że zanim dotarł do chatki, zastał go wieczór. Był
wykończony, nie miał sił by iść dalej, dlatego postanowił spędzić noc w lesie.
Zobaczył jednak w oddali dym palącego się ogniska. Powoli zmierzył w jego
kierunku. Przy ognisku siedział mężczyzna z długą brodą. Hajime obserwował go
zza drzewa, kiedy nagle stopa ześlizgnęła mu się na mokrych liściach i
mężczyzna spostrzegł się, że ktoś go obserwuje.
- Możesz wyjść – rzekł mężczyzna.
- Nic Ci nie zrobię – kontynuował.
Hajime wychylił się zza drzewa i odparł:
- Kim jesteś?
- Jestem Akihito. Na ziemiach Darahati
nikt poza mną nie mieszka. Czasem jednak ktoś się po nich przechadza, spotykam
różnych ludzi. Ciebie jednak nigdy tutaj nie widziałem. Co cię tutaj sprowadza
młodzieńcze? – Zapytał mężczyzna.
- Zbłądziłem, dlatego tutaj jestem –
odparł Hajime.
- Wielu błądzi i ucieka od codzienności.
To jednak nie jest dobre wyjście. Jak Ci na imię?
- Hajime.
- Hajime?
- Tak.
Mężczyzna odchylił głowę w bok i
zamyślił się przez dłuższą chwilę.
- A Ty? Dlaczego tutaj mieszkasz? Sam, z
dala od ludzi? – Zapytał Hajime.
- To dłuższa historia. Być może kiedyś
Ci ją opowiem, jeśli będzie okazja – mężczyzna zmienił ton głosu odkąd usłyszał
imię przybysza. Poszedł po wodę.
- Proszę, napij się.
- Dziękuję.
- Nie znudziło Cię takie życie? – Kontynuował
Hajime.
- Czasem jest mi bardzo źle, zwłaszcza,
jeśli przez długi czas nikogo nie spotykam przechadzając się po okolicy. Czuję
się wtedy zbędny, niepotrzebny. Wszystko ma jednak swój sens. Kiedyś być może
to zrozumiesz.
- Jak długo tak żyjesz?
- Około 15 lat.
- To spory okres Twojego życia. Jak
zatem wyglądało przed piętnastoma laty?
- Jestem już zmęczony. Pójdę się położyć
– rzekł Akihito. Odszedł i tym samym pozostawił pytanie Hajime bez odpowiedzi.
Hajime również zasnął. Gdy nazajutrz
obudził się, mężczyzny nie było w pobliżu.
- Akihito! – Wołał Hajime.
- Akihito!
Lecz Akihito nie odzywał się. Hajime
zebrał się więc i zmierzył w stronę jeziora. Akihito siedział samotnie na
brzegu i rozmyślał.
- Szukałem Cię – odparł Hajime.
- Zawsze tutaj przesiaduję o poranku.
- O czym wtedy rozmyślasz? – Zapytał
Hajime.
- O tym jak ukształtowałem swoje życie i
jakie błędy w nim popełniłem. Traktuję to jako pokutę przed samym sobą. Wiele
rzeczy chciałbym dziś naprawić, ale jest już na to za późno.
- Przeżytych dni nie da się cofnąć
Akihito, tak jak popełnionych błędów i wypowiedzianych słów.
- Dlatego właśnie jestem tutaj już 15
lat Hajime.
- Miałeś rodzinę? Żonę, dzieci?
- Tak. Żonę i syna.
- Co się z nimi stało?
- Żona umarła, zabili ją wrogowie.
- A syn?
Akihito milczał przez chwilę.
- Zostawiłem go, zostawiłem własnego
syna i odszedłem.
Akihito w jednej chwili stał się
nerwowy, a jego oczy zrobiły się szkliste.
- Poświęciłem syna w imię ziemi
Darahati. Byłem tchórzem.
Mężczyzna zerwał się i zmierzył w
kierunku swojego małego domku w lesie.
Hajime milczał i szedł za nim, smutny i
zamyślony. Po chwili odezwał się:
- Ja też jestem tchórzem. Zostawiłem swojego
ojca, matkę, brata i odszedłem.
- Widzisz Hajime, nie wszystkie nasze
czyny da się wytłumaczyć w prosty sposób. Czasem jedna rzecz wymaga
wielokrotnych przemyśleń, zanim zrozumiemy jej sens.
Hajime i Akihito w milczeniu szli dalej.
Gdy dotarli na miejsce, Hajime zapytał:
- Mogę z Tobą zostać dłużej?
- Możesz zostać kilka dni, później
odejdziesz.
- Dziękuję.
Hajime był bardzo zaciekawiony
osobowością Akihito i jego historią - nie wiedząc czemu, czuł się w jego
towarzystwie bezpiecznie i swojsko. To jednak nie wszystko, co skłoniło Hajmie
do zostania z Akihito. Przez te kilka godzin spędzonych razem zawiązała się w
jego sercu dziwna więź, miał wrażenie, że ten człowiek jest mu bliski. Patrząc
na rysy twarzy Akihito, wydawało mu się, jakby kiedyś już gdzieś je widział.
Hajime i Akihito rozmawiali bardzo często. Ich rozmowy były długie i dość
nietypowe. Akihito nie chciał zdradzać Hajime kim jest naprawdę i z jakiego
klanu pochodzi. Nie utożsamiał się z nikim i z niczym poza ziemią Darahati.
Wieczorami Akihito pokazywał Hajime sztuki walki, jakich uczył się przez całe
swoje życie - niektóre z nich były dobrze znane Hajime. Bardzo głęboko go to
zastanawiało. Pewnego wieczoru Hajime zapytał:
- Skąd znasz ten styl? – Hajime
wiedział, że pewne ruchy znają tylko członkowie Kaze i nikt poza wojownikami
Kaze nie potrafi walczyć w ten sposób.
- To wyuczony przez lata styl klanu
Kaze! – Krzyknął Hajime i nieufnym wzrokiem spojrzał na Akihito.
- Tak, to styl Kaze – odparł mężczyzna.
Zdziwił się, że Hajime tak dobrze znał ten styl.
- To Kaze opuściłeś przed laty?
- Znam nie tylko ten styl, ale i wiele
innych – odparł Akihito, zamyślił się i odszedł nad brzeg jeziora. Długo
rozmyślał tego wieczoru. Również Hajime nie mógł zasnąć tej nocy. Czuł się
niespokojnie.
Gdy nastał świt, Akihito rzekł do
Hajime:
- Musisz dziś odejść. Idę nad jezioro,
Ty w tym czasie wrócisz do siebie.
Hajime spojrzał zdziwiony na Akihito i
odparł:
- Dobrze Akihito, zanim jednak pójdę,
powiedz mi prawdę. Odszedłeś z Kaze?
- Idę nad jezioro – Akihito nie udzielił
odpowiedzi na pytanie Hajime.
Różne myśli chodziły mężczyźnie po
głowie. Gdy Akihito opuścił Kaze, jego syn miał 6 lat, imię chłopca brzmiało
dokładnie tak samo jak imię wędrowca, który przybył na ziemie Darahati, dlatego
tak go tknęło jak Hajime przedstawił mu się podczas ich pierwszego spotkania.
Minęło 15 lat odkąd Akihito osiedlił się w małym domku na stałe. Hajime
powinien być wówczas mniej więcej w tym samym wieku, co wędrowiec. Wędrowiec
znał doskonale styl walki Kaze, a więc również musiał opuścić ten sam klan, co
Akihito przed piętnastoma laty. Akihito zdał sobie sprawę, że wędrowiec może
być jego synem, którego kiedyś zostawił opuszczając Kaze. Mężczyzna czuł się
podle patrząc teraz na Hajime, dlatego kazał mu odejść jak najszybciej. Jego
serce krwawiło tak mocno, jak wtedy, gdy zostawiał chłopca odchodząc. Hajime –
to, że go wtedy opuścił, było błędem, którego później nie potrafił sobie nigdy
wybaczyć.
Gdy Akihito wrócił do domku w lesie, Hajime siedział pod drzewem i czekał na
niego.
- Dlaczego jeszcze tutaj jesteś?
Prosiłem, abyś odszedł – odparł Akihito.
- Nie mogłem odejść mając tyle pytań,
które Ty pozostawiłeś bez odpowiedzi – Hajime czekał na wyjaśnienia. Miał
nadzieję, że tym razem mężczyzna opowie mu więcej na temat swojego pochodzenia.
- Nie muszę Ci odpowiadać.
- Wtedy ja nie odejdę.
Po chwili namysłu Akihito rzekł:
- Dobrze, a więc jestem z Kaze.
- Wiedziałem to odkąd po raz pierwszy
pokazałeś mi jak walczysz. Czekałem tylko, aż sam to potwierdzisz.
- Nie mogłem tego ukryć przed Tobą skoro
sam jesteś z Kaze – Akihito stał tyłem do Hajime, miał spuszczoną głowę. Nie
mógł patrzeć Hajime w oczy.
- Mówiłeś, że Twoja żona umarła, a syn?
Jak miał na imię? – Kontynuował Hajime.
- Odejdź już proszę. Nie chcę do tego
wracać.
- Dlaczego za niego zadecydowałeś? Nie
myślałeś nigdy o tym, że mógł Cię potrzebować?
- Hajime, odejdź. Tak będzie lepiej dla
nas obojga – Akihito wszedł do swojego małego domku i czekał, aż Hajime odwróci
się i odejdzie.
- Dobrze, ale pamiętaj, że zawsze możesz
naprawić swój błąd…
Hajime uszanował prośbę Akihito i
odszedł do chatki Darahati. Wiedział, że mężczyzna ma jakiś poważny powód, że
nie chce rozmawiać o swojej przeszłości. Odszedł, lecz postanowił obserwować
Akihito. Zastanawiał się, kto mógł być synem Akihito. Zdawał sobie sprawę, że
na pewno zna syna poznanego na ziemiach Darahati mężczyzny.
Kolejnego dnia Hajime ćwicząc z dala od chatki klanu Darahati, ponownie spotkał
Minoru. Minoru siedział na polanie i obrywał liście z gałązki zerwanej z
drzewa.
- Ponownie się spotykamy – odparł
Hajime.
- Dziękuję za tamtą przespaną noc i
kolejne. Chyba mogę Ci zatem zaufać – kontynuował Hajime.
- Mówiłem, że nie jestem Twoim wrogiem.
Nie lubię wojen.
- Co tym razem sprowadza Cię na tę
ziemię?
- Odszedłem.
Hajime zamyślił się.
- Obaj zatem jesteśmy teraz sami –
odparł po chwili.
- Tak.
- Co zamierzasz zatem teraz zrobić?
- Nie wiem – odparł Minoru i nadal
obrywał liście z gałązki.
- Chodź. Zamieszkasz ze mną w chatce
Darahati – Hajime odwrócił się i zmierzył w kierunku chatki.
- Nie mogę.
Hajime zatrzymał się i spojrzał na
Minoru.
- Dlaczego?
- Jestem z Hikaru, a Ty z Kaze.
- Przecież opuściłeś klan, ja również.
Minoru myślał nie wiedząc jak powinien
postąpić.
- Minoru, jeśli odszedłeś z klanu,
zostawiłeś również za sobą prawa nim rządzące. Ani Ty, ani ja nie jesteśmy już
zatem związani z żadnym z klanów. Czy zatem przyłączysz się do mnie? – Hajime
wyciągnął rękę do Minoru.
Minoru wstał i odparł.
- Masz rację. Zatem od dziś będę postępował
zgodnie ze swoim sercem.
Hajime i Minoru zmierzyli razem w stronę
chatki Darahati.
- Poznałem mężczyznę, który zamieszkuje
mały domek w lesie.
- Akihito?
- Tak. Znasz go?
- Każdy, kto zawita na ziemiach klanu
Darahati dłużej niż jeden dzień, prędzej czy później ma okazję go poznać. Ja
przebywam tutaj dosyć często, więc znam go już od dłuższego czasu – odparł
Minoru.
- Dlaczego Akihito osiedlił się na tych
ziemiach?
- Tego nigdy się nie dowiedziałem. Wiem
jednak, że po wojnie stracił żonę i miał syna, którego opuścił. Bardzo z tego
powodu cierpi każdego dnia.
- Więc dlaczego go opuścił?
- Nie wiem. Być może nie miał wyboru.
Hajime zamyślił się głęboko.
- Dlaczego o niego pytasz? – Odparł
Minoru.
- Poznałem go nie dawno i spędziłem z
nim kilka dni na długich rozmowach. Chciałbym bliżej poznać jego historię.
- Po co Ci to? Akihito 15 lat spędził
tutaj, samotnie. To jego historia - człowieka, który przed każdym napotkanym
wędrowcem otwiera swoje dobre serce i wita życzliwością. Taki jest właśnie Akihito.
Wzbogacił to miejsce poprzez swoje przybycie.
- Zastanawiam się jak miał na imię jego
syn.
- Hm… Mówił mi chyba kiedyś, ale nie
pamiętam już.
- Jeśli sobie przypomnisz, powiesz mi?
- Jasne. Do czego Ci jest potrzebna ta
wiedza?
- Po prostu chciałbym wiedzieć – Hajime
wyprzedził Minoru i już więcej nie odezwał się do niego przed dotarciem do
chatki. Gdy dotarli na miejsce Minoru zapytał:
- A Ty? Co zamierzasz teraz robić? Już
jakiś czas żyjesz tutaj. Masz jakieś plany?
- Nie wiem. Nie chciałbym jednak spędzić
tutaj reszty swojego życia – odparł Hajime.
- Taka perspektywa mogłaby być całkiem
ciekawa. Moglibyśmy sprowadzić tutaj swoich najbliższych i żyć w końcu
spokojnie – Minoru rozmarzył się.
- Minoru, to nie trwałoby długo. Z
czasem i tak ktoś chciałby z nami walczyć. Perspektywa spokoju tego miejsca ma
sens tylko wówczas, jeśli nie ma nas tutaj zbyt wielu i nie osiedlimy się tutaj
na stałe. Inaczej miejsce, do którego można „uciec” i odpocząć przestanie
istnieć.
- Akihito osiedlił się tutaj na stałe.
- A czy jest szczęśliwy?
- Masz rację Hajime. Nie możemy zakłócić
tego miejsca. Akihito stanowi jego podporę, my jednak zakłócilibyśmy cały
kształt ziemi Darahati.
- Idę spać – Hajime położył się.
Niebo było piękne tej nocy, czyste i jasne. Wszystkie gwiazdy były widoczne z
oddali. Hajime zasypiał, kiedy Minoru krzyknął do niego:
- Już wiem!
- Co? – Hajime zmarszczył czoło.
- Już prawie spałem – kontynuował.
- Syn Akihito! Miał tak samo na imię jak
Ty!
- Nie lubię takich żartów. Nie budź mnie
więcej – Hajime położył głowę z powrotem.
- Nie żartuję. Miał na imię Hajime. Nie
mogłem sobie przypomnieć, bo zawsze mówił jakoś inaczej, chyba po prostu Haji.
Tak, Haji. Jednak mam dobrą pamięć.
- Haji?
- Tak, na pewno tak. Pamiętam to teraz
bardzo dokładnie, kiedy mi o nim opowiadał.
- Dziękuję.
- Nie ma za co. Czasem się do czegoś
przydaję. Dobranoc - Minoru położył się spać.
Hajime zastanawiał się nad tym, co
powiedział Minoru. Czy mówił prawdę? Nie mógł zasnąć tej nocy. Poszedł nad
jezioro. Gdy rano Minoru obudził się, nie zastał go w chatce. Zrobił coś do
jedzenia i czekał aż wróci. Myślał, że poszedł się tylko przejść.
Tymczasem Hajime długo nie wracał. Minoru poszedł zatem rozejrzeć się po
okolicy.
- Tutaj jesteś! – Minoru zobaczył Hajime
przy jeziorze.
- Nie wiedziałem, że z Ciebie taki ranny
ptaszek – kontynuował Minoru.
- Nie spałem – odparł Hajime.
- Jak to? Całą noc spędziłeś
siedząc tutaj?!
- Tak.
- Usmażyłem rybę, chodź.
- Ile lat miał Haji jak Akihito go
zostawił?
- Ajjj nie wiem dokładnie, gdzieś koło
pięciu, sześciu chyba, ale mogę się mylić. No chodź już.
- Nie jestem głodny.
- Jak chcesz. Żebyś potem nie mówił, że
zjadłem wszystko – Minoru odszedł do chatki.
Hajime rozmyślał dalej. Jego ojciec
zmarł, gdy ten miał 6 lat. Nigdy jednak nie wskazano na konkretne miejsce jego
pochówku. Hajime nie jadł cały dzień, był słaby i w ogóle nie
rozmawiał już z Minoru tego dnia.
- Musisz coś zjeść. Jesteś blady –
odparł Minoru.
Hajime milczał.
- Nie wiem co z Tobą, ale jeść trzeba –
Minoru kontynuował.
Hajime zasnął w końcu. Spał bardzo
długo. Kiedy na drugi dzień otworzył oczy, był tak głodny, że tym razem Minoru
nie musiał go zmuszać, by coś zjadł.
Hajime wkrótce po posiłku dostał jednak wysokiej temperatury. Gorączka
postępowała. Młodzieniec leżał w chatce półprzytomny.
- Nie zasypiaj Hajime! Nie zasypiaj! –
Minoru nie wiedział, co się dzieje, skąd ta gorączka. Sam czuł się dobrze.
Okłady nie pomagały. Hajime był w coraz gorszym stanie. Jedyne, co przyszło
Minoru wtedy do głowy, to sprowadzenie Akihito. Mężczyzna bardzo dobrze znał
się na ziołach i niejednokrotnie Minoru korzystał z jego umiejętności.
- Akihito! Akihito!
- Co się stało Minoru? Dlaczego
krzyczysz?
- Mój towarzysz, wędrowiec, zachorował!
Jest z nim bardzo źle.
- Co mu jest?
- Nagle dostał temperatury, poci się, a
gorączka postępuje. Zaczyna majaczyć – Minoru, choć krótko znał Hajime, bardzo
się o niego martwił.
- Szybko, pomóż mi i weź ten kosz –
Akihito wskazał Minoru na kosz z ziołami i obaj pobiegli do leżącego w chatce
Hajime.
Gdy Akihito zobaczył, kto jest tym
wędrowcem, którego Minoru nazwał swoim towarzyszem, przez chwilę stanął w
bezruchu, po czym szybko zmierzył, by pomóc Hajime.
- Minoru! Przynieś jak najwięcej wody z
jeziora! – Krzyknął Akihito.
Minoru pobiegł tak szybko, jak tylko
potrafił. W tym czasie Akihito przygotował napar z ziół oraz maść, którą
smarował czoło Hajime.
- Nie wiem skąd ta gorączka – odparł
Akihito.
- Przejdzie mu, to nic poważnego –
dodał.
- Hajime ostatnio dziwnie się
zachowywał, nie sypiał i nie jadł. Dziś rano myślałem, że wraca do siebie, ale
wtedy dostał tej temperatury – tłumaczył Minoru.
- Skąd się znacie? – Zapytał Akihito.
- Spotkaliśmy się któregoś dnia na
polanie, stanęliśmy do walki. On jest z Kaze – odparł Minoru.
- Walczyliście?
- Tak. Hajime mógł mnie zabić, ale tego
nie zrobił. Darował mi życie. Kilka dni temu opuściłem Hikaru na zawsze, wtedy
Hajime przyjął mnie do siebie. Z początku wahałem się, ale uległem jego
propozycji. Myślę, że można mu zaufać.
Akihito słuchał dalej.
- Wypytywał mnie o Ciebie i o Twojego
syna – kontynuował Minoru.
- O mojego syna? – Zaniepokoił się
Akihito.
- Tak. Chciał znać jego imię.
- Powiedziałeś mu?
- Nie mogłem sobie długo przypomnieć,
ale ocknąłem się w końcu. Pamiętam jak mi opowiadałeś o Haji, jak bardzo za nim
tęsknisz.
Akihito był podenerwowany. Domyślał się,
że Hajime skojarzył fakty i poznał prawdę.
- Minoru, zostawiam teraz Hajime pod
Twoją opieką. Tu są zioła i maść. Co jakiś czas zmieniaj mu okłady. Kiedy
Hajime obudzi się, dopilnuj, by dużo pił i nie zapominał o posiłkach. Ja muszę
już iść.
- Ale Akihito! Zostań ze mną dłużej. Jak
mu się pogorszy? – Minoru był zestresowany.
- Nie pogorszy. To zwykła gorączka.
Przejdzie mu do jutra rana.
Akihito zostawił Minoru i odszedł w stronę lasu. Minoru opiekował się Hajime
mając na uwadze wskazówki mężczyzny. Gdy nastał ranek, Hajime zbudził się i
otwarł oczy. Był jeszcze bardzo słaby, ale gorączka spadła.
- Hajime! Nareszcie! Martwiłem się o
Ciebie – Minoru ucieszył się na widok otwartych oczu Hajime.
- Strasznie tutaj śmierdzi – odparł
Hajime.
- To zioła. Akihito zrobił maść, by
gorączka ustała. Musisz mu podziękować – Minoru uśmiechnął się.
- Akihito był tutaj?
- Tak, sprowadziłem go, bo sam nie
wiedziałem jak mam Ci pomóc. Akihito zna bardzo dobrze zioła.
- Dziękuję Minoru – odparł Hajime.
Hajime wyzdrowiał. Razem z Minoru
spędzali dużo czasu poza chatką. Minoru stał się bardzo dobrym przyjacielem
Hajime. Razem ćwiczyli, rozmawiali, łowili ryby. Tak upływały kolejne dni na
ziemiach Darahati. Ani Minoru, ani Hajime nie wiedzieli jednak nadal jak długo
będą na ziemiach wymarłego klanu i kiedy przyjdzie im odejść, by ponownie
zawalczyć o pokój w Japonii. Akihito stał się wówczas bardziej niedostępny,
trudno było go zastać w domku w lesie, nie można było również spotkać go o
poranku nad jeziorem. Postanowił oddalić się w imię swojego syna, by nie
zakłócać spokoju, jakiego szukał. Czy jednak Hajime zaznał spokoju? Czy
zapomniał o Akihito...?
Fajne opowiadanie. Wpadnę jeszcze nie raz. Pozdrawiam i zapraszam do mnie na http://ciemnyelf.blogspot.com/
OdpowiedzUsuńi na http://historiataylor.blogspot.com/
Dziękuję i zapraszam :) Na pewno zaglądnę również do Ciebie, pozdrawiam :)
UsuńPojawił się nowy rozdział http://ciemnyelf.blogspot.com/2013/10/rozdzia-2.html
OdpowiedzUsuńLiczę, że zajrzysz. To dla mnie bardzo ważne.
PS. Z niecierpliwością czekam na ciąg dalszy.
Zapewne zaglądnę do Ciebie jeszcze w dniu dzisiejszym :) Rozdział kolejny "Hajime" jest w trakcie przygotowań, w listopadzie na pewno się pojawi :)
Usuń