Nastał deszczowy poranek, dość wietrzny i chłodny. Gałęzie
drzew stale uderzały o siebie, a szelest liści zagłuszał wszystko wokół. Tego
dnia ciężko było wychylić głowę spoza chatki.
- Nie pamiętam, kiedy ostatni raz tak silny wiatr opętał tę
ziemię – rzekł Minoru.
Hajime siedział i słuchał, nie odzywając się.
- Martwię się o Akihito. Jego chatka nie jest tak mocna jak
nasza. Obawiam się, że może nie przetrwać tej wichury – Minoru posmutniał i
zamyślony wyjrzał przez okno.
- Wiatr jest silny, ale Akihito również. Nic złego mu się
nie stanie – odparł Hajime.
- Nie byłbym tego taki pewien. Jak tylko się uspokoi, pójdę
sprawdzić, czy wszystko u niego w porządku.
- Jak chcesz – odburknął Hajime.
- Nie pójdziesz ze mną? – Zdziwił się Minoru.
- Ale dlaczego? Akihito pomógł Tobie…
- Powiedziałem nie – powtórzył stanowczym głosem Hajime
przerywając tym samym Minoru.
- Dobrze, w takim razie pójdę sam – Minoru spuścił głowę,
odwrócił się i usiadł pod ścianą czekając, aż pogoda się poprawi.
- Czy wydarzyło się coś, o czym nie wiem, pomiędzy Tobą a
Akihito? – Rzekł po chwili Minoru.
- Nic się nie wydarzyło – odpowiedział Hajime.
- Dlaczego zatem nie martwi cię jego osoba? Widziałeś, w
jakim stanie jest jego chatka? – Kontynuował Minoru.
- Mówiłem już, że nic mu nie grozi. Da sobie radę – Hajime
wstał i zmierzył w kierunku drzwi, po czym wyszedł na zewnątrz.
- Hajime! Oszalałeś?! – Wołał Minoru.
- Gdzie idziesz?! Zabijesz się w taką pogodę! – Kontynuował.
- Nic mi nie będzie. Zostań w chatce. Niebawem wrócę –
odpowiedział Hajime.
- Hajime! Wracaj! – Krzyczał Minoru, lecz Hajime nie
zbaczał na jego prośby i pomimo niebezpiecznej pogody oddalił się w głąb lasu.
Czuł, że dzieje się coś złego. Nie wiedział jednak co i to dręczyło jego myśli.
Postanowił rozejrzeć się po okolicy. Spokój? Był pewien, że nadchodzi jego
kres…
Hajime
kroczył w stronę jeziora, ledwo utrzymywał stopy przy ziemi. Wiatr osłabiał
jego pole widzenia, a liście obijały się o twarz. Pod nogami napotykał mnóstwo
połamanych gałęzi drzew. W połowie drogi Hajime stwierdził:
- Nie dam rady, ech – był zły.
Schronił się pod jednym z drzew tuż przy polanie. Gdy
wiatr ustał, Hajime ruszył dalej. W ten w oddali zauważył obcych ludzi i
rozbite namioty.
- Kim oni są…? - Zastanawiał się Hajime i zaniepokojony
postanowił przyjrzeć się im z bliska.
Gdy zbliżył się w ich kierunku, spostrzegł, iż to ludzie
Gentarō.
- Co oni tutaj robią? Dlaczego osiedlili się właśnie
tutaj? – Myślał Hajime i coraz bardziej utwierdzał się w swoich przeczuciach.
- To nie wróży niczego dobrego… - Wędrowiec obserwował
ludzi Gentarō jeszcze przez dłuższą chwilę. Nagle spostrzegł wśród nich
mężczyznę.
- Akihito… - Zamyślił się i zmartwiony poczuł silne
ukłucie w sercu.
Akihito siedział uwiązany do ogromnego słupa tuż przy
głównym namiocie, wyglądał na przemęczonego. Hajime chciał ruszyć mu na pomoc,
gdy nagle ktoś złapał go za ramię.
- Zaczekaj – odpowiedział znajomym głosem.
- Minoru? – Zdziwił się Hajime.
- Nie mogłem pozwolić Ci wyruszyć samemu w taką pogodę.
- Co tutaj robią ludzie Twojego ojca? Akihito… - Hajime
był podenerwowany.
- Nie wiem, być może mnie szukają – odparł Minoru.
- A Akihito? Co ma z tym wspólnego?
- Taki człowiek, jak Akihito, wie wszystko, co się dzieje
na ziemiach Darahati. Pewnie trzymają go po to, by powiedział im, gdzie jestem
lub bym ja sam wstawił się u ojca – posmutniał Minoru i spuściwszy głowę mówił
dalej:
- Pójdę tam i Akihito będzie wolny – Minoru ruszył w
kierunku ludzi swojego ojca.
- Stój! – Krzyknął Hajime i zastawił drogę Minoru.
- Co robisz? – Odparł Minoru.
- Nie możesz tam wrócić, nie po to odszedłeś z klanu.
- Najwyraźniej nie można zmienić przeznaczenia. – Minoru
był załamany faktem powrotu na ziemie Gentarō.
- Nie wolno Ci się tak szybko poddawać. Pamiętaj, że nie
ma problemu, którego nie można by było rozwiązać. Coś wymyślimy. Usiądź –
Hajime nie miał zamiaru dać za wygraną Gentarō.
- Akihito… Nie zasłużył, by go tak traktować. – Minoru
był przygnębiony.
- Wyciągniemy go stamtąd.
- Jak chcesz to zrobić? Jest nas tylko dwóch.
- Zaskoczymy ich, gdy się ściemni.
- Nie damy rady…
- Minoru! Wyciągniemy go stamtąd! – Uniósł głos Hajime.
- Hajime oni Cię zabiją! – Minoru był roztrzęsiony, nie
mógł się uspokoić.
- Minoru, usiądź i opanuj swój strach, nie uwolnimy
Akihito, jeśli będziemy słabi wewnętrznie. Gentarō tylko czeka na ten moment, w
którym Ty zwątpisz w siebie i poddasz się. Zaskoczymy go, niech pozna Twoją
prawdziwą siłę.
- Dlaczego? – Zapytał Minoru.
- Nie rozumiem – odparł Hajime.
- Dlaczego chcesz mi pomóc? Przecież wystarczyłoby,
gdybym tam poszedł i Akihito byłby wolny – rzekł Minoru.
- Dlatego, że Ci ufam i zawsze będę bronił słabszych –
Hajime odwrócił się, spojrzał w niebo i zamyślony stał tak przez dłuższą chwilę.
Minoru był wdzięczny Hajime za jego dobre serce, pomoc i
wsparcie. Ta sytuacja jeszcze bardziej zacieśniła przyjaźń pomiędzy nim, a
Hajime.
Gdy
nadszedł zmierzch, Hajime i Minoru przystąpili do realizacji planu uwolnienia
Akihito.
- Minoru, wiesz, że nie będziemy mogli przez najbliższe
dni wrócić do chatki Darahati ani do chatki Akihito? – Odparł Hajime.
- Co zatem zrobimy? Gdzie się schronimy? – Minoru nadal
był przerażony. Wciąż myślał, że prędzej czy później przyjdzie mu wrócić do
ojca.
- Nie wiem, jeszcze nie wiem. Musimy być jednak ostrożni
– Hajime czuł, że spokój, jakiego zaznał na ziemiach wymarłego klanu dobiegał
końca i znów będzie musiał podążać drogą miecza. Uświadomił sobie, że sam nie
jest w stanie pokonać Gentarō i czuł się z tego powodu bardzo
źle.
- Hajime, już czas. Strażnicy zasnęli – rzekł Minoru.
- W takim razie zaczynajmy. Pójdziesz pierwszy. Gdyby
któryś z ludzi się obudził, rozpoczniesz swoje zadanie i odwrócisz ich uwagę.
Ja w tym czasie zajmę się Akihito.
- Dobrze, wobec tego idę.
Minoru zmierzył w kierunku namiotów, powoli i ostrożnie,
by nie obudzić strażników. W tym czasie Hajime zmierzał za nim kilka kroków
dalej, ukrywając się za wysokimi trawami. Minoru zatrzymał się nieopodal
głównego namiotu. Obserwując, czy nikt go nie zauważył, śledził również
wzrokiem zmierzającego w stronę Akihito Hajime. Po chwili Hajime był już obok
mężczyzny.
- Hajime? – Zdziwił się Akihito.
- Cicho, musimy się spieszyć – Hajime przeciął sznury i
pomógł wstać zmęczonemu mężczyźnie.
- Dziękuję – odparł Akihito.
- Idziemy, powoli, żeby nas nikt nie usłyszał.
Gdy Hajime i Akihito znaleźli się pomiędzy trawami,
Minoru również zaczął się wycofywać. Wtedy jednak jeden ze strażników zbudził
się i zauważył zniknięcie mężczyzny. Głośnym krzykiem obudził resztę ludzi i
kazał przeszukać okolicę. Wtedy Minoru wyłonił się zza traw, krząknął i
krzyknął:
- To ja, ja uwolniłem Akihito! – Młodzieniec starał się
zachować spokój.
- Po co trzymaliście go tutaj? Przecież nie odszedłem z
klanu, chciałem tylko odpocząć. Nie rozumiem zatem całego zamieszania –
kontynuował Minoru, uśmiechnął się i zmierzył do głównego namiotu jak gdyby
nigdy nic się nie stało.
Strażnicy nie wiedzieli do końca jak mają zareagować,
postawa Minoru była jednak dla nich co najmniej dziwna.
- Stój! – Krzyknął jeden z nich.
- Uwiązać go w namiocie – dodał.
- Nie dam się uwiązać – pomyślał Minoru i czym prędzej
wyciągnął miecz.
- Nie zbliżać się – odparł.
- Uwiązać go! Natychmiast! – Wołał strażnik.
Nikt nie znał umiejętności młodzieńca. Minoru zaskoczył ludzi
swojego ojca dosyć mocno. Szybko również obmyślił plan ucieczki. Pokonując
przeciwników, dosiadł jednego z koni stojących obok namiotu i zmierzył w
kierunku lasu.
- Za nim! Szybko! – Wołał strażnik.
Minoru postanowił odwrócić uwagę strażników, wobec tego w
głębi lasu zeskoczył z konia, spłoszył go, a sam ukrył się na jednym z drzew.
Ludzie Gentarō długo go szukali, lecz w końcu dali za wygraną i oddalili się na
ziemie klanu Hikaru. Gentarō był niepocieszony, myślał nad kolejnym planem
zmuszającym syna do powrotu. Był zaskoczony jego umiejętnościami, sprytem oraz
siłą.
Tymczasem
Minoru zastanawiał się, gdzie schronili się Hajime i Akihito. Po kilku
godzinach spędzonych na drzewie zrozumiał, że już zawsze będzie uciekał.
Tęsknił jednak za matką, którą zostawił w chaosie i strachu, jakie rozsiewał
Gentarō. Zdawał sobie sprawę, że Ayaka również za nim tęskni i pogrążona w
cierpieniu została zupełnie sama. Minoru nie znał drogi, która na zawsze
oddaliłaby jego ścieżki oraz ścieżki jego matki od klanu Hikaru. Zaczynał
wątpić w swoją ucieczkę. Jego serce przepełniał ból i bezradność wobec
bezdusznego ojca.
- Muszę wracać do matki – te myśli nie dawały mu spokoju.
Z jednej strony czuł rozgoryczenie i żal do samego siebie, że nie zrobił
niczego, by wyciągnąć matkę z rąk Gentarō, z drugiej strony wiedział, że sam
nie jest w stanie pokonać tak licznej siły klanu Hikaru. Po długich
rozmyślaniach udał się do chatki Darahati. Gdy dotarł na miejsce, zastał tylko
zgliszcza. Ludzie Gentarō okazali się bezlitośni nawet wobec historii.
Pogorzelisko po chatce klanu Darahati przypieczętowało koniec spokoju na
ziemiach wymarłego klanu. Pozbawiony szacunku wobec ziemi Darahati Gentarō
jeszcze bardziej stracił w oczach swojego syna Minoru, w którego serce wstąpił
większy gniew. Minoru siedział pośrodku zgliszczy i rozpaczał, kiedy kilka
kroków za swoimi plecami usłyszał znajomy mu głos.
- Moje serce też jest pełne żalu. Nie ma już miejsca,
któremu oddałem znaczną część swojego życia.
- Akihito! – Minoru odwrócił się i ku wielkiej radości
pobiegł do mężczyzny.
- Tak się cieszę, że cię widzę – kontynuował.
- Ja również cieszę się, że spotykamy się ponownie –
odparł Akihito.
- A gdzie Hajime? – Zdziwił się Minoru.
- Nie wiem. Schroniliśmy się w starej jaskini. Byłem
bardzo zmęczony i usnąłem. Gdy otworzyłem oczy, już go nie było – mężczyzna
mówił dziwnie spokojnym głosem.
- Idziemy – rzekł Minoru.
- Dokąd? – Zapytał Akihito.
- Do jaskini. Hajime na pewno tam wróci. Będzie Cie
szukał – odparł stanowczym głosem Minoru.
- Teraz musimy się trzymać razem – dodał.
- Nigdzie nie idę – rzekł Akihito i spuścił głowę ku
ziemi.
- Jak to? – Zdezorientowany Minoru nie rozumiał
zachowania Akihito i Hajime wobec siebie.
- Możesz mi coś wytłumaczyć? – Kontynuował.
- Słucham – odparł mężczyzna.
- Gdy Hajime zachorował, nie chciałeś zostać przy nim aż
się ocknie. Później zniknąłeś, nie można było cię zastać ani nad jeziorem, ani
w chatce. Z kolei, gdy była wichura i chciałem sprawdzić, czy u ciebie wszystko
w porządku, Hajime nie chciał iść ze mną, twierdząc, że nic ci nie będzie.
Teraz, gdy cię uwolnił z rąk klanu Hikaru, odprowadził cię w bezpieczne miejsce
i zniknął, a Ty nie zaczekałeś na niego i nie chcesz go nawet szukać. Nie rozumiem.
Naprawdę nie rozumiem waszego zachowania. Czy możesz mi to w jakiś racjonalny
sposób wytłumaczyć? Dlaczego nie możecie przebywać w swoim otoczeniu? Czy jest
coś, o czym nie wiem? Pokłóciliście się? – Minoru był tak załamany sytuacją z
ojcem, iż niewiele wystarczyło, by się rozgniewał wylewając wszystkie swoje
emocje na Akihito.
Mężczyzna jednak milczał. Stał odwrócony plecami do
Minoru i patrzył w pogorzelisko.
- Akihito, mówię do Ciebie! – Minoru domagał się
wyjaśnień, lecz mężczyzna nadal milczał.
- Wracam do matki…- Minoru odwrócił się i powolnym
krokiem zmierzył w stronę polany.
- Zaczekaj – rzekł Akihito.
Minoru zatrzymał się, lecz nie odwracał głowy.
- Czego chcesz? – Odparł smutnym głosem.
- Nie możesz tam wrócić – Akihito patrzył na Minoru i czując
rozdarcie w swym sercu nie wiedział, co ma zrobić, by go zatrzymać. Wiedział,
że powrót Minoru do ojca zniszczy go i prędzej czy później będzie musiał mu się
podporządkować.
- Tylko tyle? Idę – Minoru ponownie ruszył w kierunku
polany.
- Mój syn, Haji... – Zaczął Akihito, w jego oczach
pojawiły się łzy.
Minoru szedł dalej.
- Hajime to mój syn… - Akihito upadł na kolana, ból
przelewał się przez każdą część jego ciała.
Minoru zatrzymał się i odwróciwszy się w stronę Akihito
patrzył na niego w bezruchu, zaniemówił.
- Opuściłem go, a on przyszedł do mnie po latach –
kontynuował Akihito. Jego oczy były mokre od łez.
Po chwili Minoru ocknął się, zbliżył się do mężczyzny i
usiadł obok niego na zgliszczach.
- Jesteś pewien Akihito? – Zapytał młodzieniec patrząc
mężczyźnie w oczy.
- Tak, teraz jestem pewien. Wszystko się zgadza, wiek,
nawet rysy twarzy i oczy. Był taki mały i bezbronny. Nigdy mi nie wybaczy, że
go wtedy zostawiłem – Akihito od środka przepełniała ogromna rozpacz, tak
wielka, że nie mógł nad nią zapanować.
- Czy Hajime domyśla się, że jesteś jego ojcem? – Zapytał
Minoru.
- Myślę, że zaczął się domyślać po pierwszych dniach
spędzonych w mojej chatce. Rozchorował się, gdy powiedziałeś mu o moim synu i
wyjawiłeś jego imię. Czy wtedy mógł być inny powód wyjaśniający jego
zachowanie?
- Nie wiem, ale gdyby się domyślał, pewnie już dawno
porozmawiałby z tobą o tym.
- Ukrywałem się przecież. Wcześniej unikałem tematu mojej
rodziny.
- No tak, ale dlaczego uciekł teraz? Bardzo się przejął,
gdy zobaczył ciebie uwiązanego u ludzi mojego ojca. Martwił się o ciebie.
- Uciekł, bo boi się prawdy. Być może nie jest na to gotowy
– rzekł Akihito po chwili milczenia. Nadal był roztrzęsiony.
- Już dobrze Akihito – Minoru objął mężczyznę w ramiona.
Starał się go wesprzeć na tyle, na ile potrafił.
- Więc to jest powód naszych reakcji. Ja sam nie wiem, jak
powinienem się zachować, by Hajime mnie nie znienawidził.
- Uważam, że powinniście porozmawiać ze sobą szczerze.
- Nie – Akihito rzekł stanowczym głosem.
- Dlaczego? – Zdziwił się Minoru.
- Niech zostanie tak jak jest. Gdy Hajime będzie chciał, sam
do mnie przyjdzie. Nie chcę sprawiać mu więcej problemów i przykrości.
- Jak uważasz. Moim zdaniem byłoby jednak lepiej…
- Wystarczy – Akihito przerwał Minoru.
- Wyjawiłem ci prawdę. Nie zrobię nic, przez co Hajime
mógłby cierpieć jeszcze bardziej. Póki co, to nawet, jeśli domyśla się prawdy,
nie ma stuprocentowej pewności – mężczyzna poprosił Minoru o zachowanie
tajemnicy do momentu, w którym Hajime sam poczuje potrzebę ponownej rozmowy o
jego przeszłości i swoim ojcu.
Minoru uszanował prośbę Akihito, choć sam był zaszokowany
zaistniałą sytuacją. Zastanawiał się, gdzie podziewa się teraz Hajime i czy
jest bezpieczny. Brakowało mu jego towarzystwa. Przez okres zamieszkiwania z
nim chatki klanu Darahati zdążył się przyzwyczaić do jego obecności. Postanowił
dać sobie jeszcze jedną szansę i zrezygnował z powrotu na ziemie ojca. Czuł, że
wraz z Hajime wspólnie wymyślą plan, dzięki któremu Minoru uwolni swoją matkę i
znajdzie dla niej bezpieczne schronienie.
- Akihito, idę szukać Hajime, czy pójdziesz ze mną? –
Zapytał Minoru.
- Wybacz, ale zostanę tutaj – odparł mężczyzna.
- Dobrze, ale nie będziesz się już ukrywał? Obiecaj mi to,
proszę.
- Posiedzę tutaj trochę i wrócę do swojej chatki. Drugi raz
po mnie nie przyjdą.
- Jesteś pewien?
- Tak.
- Dziękuję – odparł Minoru i uśmiechnął się do Akihito.
- Uważaj na siebie – rzekł mężczyzna.
Minoru i Akihito pożegnali się, po czym młodzieniec
wyruszył w poszukiwaniu Hajime.
Minoru dotarł do jaskini, w której Hajime schronił się wraz
z Akihito, lecz w środku nikogo nie było. Młodzieniec postanowił jednak
przeczekać w niej noc. Miał nadzieję, że Hajime pojawi się w jaskini prędzej
czy później. Dokąd przecież mógłby pójść skoro chatka klanu Darahati została
spalona? Zapadł zmrok. Minoru długo wypatrywał Hajime, lecz po Hajime nie było
ani śladu. Zasnął w końcu, a gdy o poranku zbudził się, wybiegł przed jaskinię
z nadzieją, że Hajime będzie siedział na zewnątrz.
- Hajime! Hajime! – Wołał Minoru, lecz nikogo nie było
przed jaskinią.
Młodzieniec był zawiedziony. Po chwili jednak pomyślał, że
skoro Hajime nie przyszedł do jaskini, to może spotkają się w chatce u Akihito.
Zmierzył więc w jej kierunku. Dzień był dość chłodny i deszczowy, jednak Minoru
z uśmiechem kroczył w kierunki chatki. Miał nadzieję, że Akihito i Hajime
wszystko sobie wyjaśnią i razem, w trójkę, zdecydują się wyruszyć w
poszukiwaniu innego, równie pięknego jak ziemia klanu Darahati, wolnego od
najazdów miejsca. Gdy dotarł do chatki, był jednak bardzo zaskoczony, ponieważ
przed drzwiami znajdował się jedynie Akihito.
- Dzień dobry Akihito, czy jest z Tobą Hajime?
- Dzień dobry Minoru. Niestety nie było go tutaj. Czy to
znaczy, że nie znalazłeś go?
- Nie znalazłem. Spędziłem całą noc w jaskini, w której
schroniliście się po ucieczce przed ludźmi Gentarō.
Miałem nadzieję, że przyjdzie, jednak pomyliłem się. Nie mam pojęcia, gdzie w
takim razie mógł pójść – Minoru posmutniał.
- Nie martw się, da sobie radę – odparł Akihito.
- A co, jeśli mój ojciec go dopadł?
- Ludzie z klanu Hikaru już dawno odeszli na swoje
ziemie. Prędko tutaj nie wrócą, zatem mamy jeszcze trochę czasu. Myślę, że
Hajime odszedł.
- Jak to odszedł? Dokąd? – Zmartwił się Minoru.
- Wydaje mi się, że wrócił do siebie.
- Do siebie?
- Tak.
- Ale przecież nie chciał tam wracać – Minoru zamyślił
się.
- Nie wiem Minoru, mogę się mylić. Z drugiej jednak
strony nie zostawiłby ciebie samego.
- Myślałem, że jesteśmy przyjaciółmi, że mogę na niego
liczyć, że mnie nie zostawi, a przynajmniej nie tak bez słowa…
- Minoru, być może miał powód. Nie wolno nam nikogo
osądzać, dopóki nie znamy przyczyny jego zachowania.
- Nie wiedział nawet czy udało mi się uciec – Minoru czuł
żal.
- Wiedział, że uwalniając mnie, uwalnia również Ciebie.
Nie pozwoliłbym cię teraz zabrać na ziemie klanu Hikaru wiedząc, że sobie tego
nie życzysz. Poza tym, Ty uratowałeś mnie, czy zatem ja mógłbym postąpić
inaczej wobec ciebie?
- Dziękuję Akihito.
- Hajime wiedział, co robi.
- Co nie znaczy, że nie jestem na niego zły.
- Masz prawo być zły.
- Akihito, w takim razie co teraz z nami będzie? Jeśli
oni wrócą za kilka dni?
- Myślę, że mamy co najmniej dwa tygodnie.
- Dokąd zatem pójdziemy?
- Ja zostaję tutaj, w mojej chatce.
- Ależ Akihito, dlaczego?! – Pytał wzburzonym głosem
Minoru.
- Tutaj jest moje miejsce – rzekł Akihito i udał się nad
jezioro.
Minoru szedł za nim, był zdezorientowany, nie wiedział co
ma robić.
- W takim razie ja idę do Kaze – odparł po kilku minutach
stanowczym głosem.
- Do Kaze?
- Tak. Skoro Hajime postanowił wrócić na swoje ziemie,
muszę z nim porozmawiać.
- To niebezpieczne. Jeśli przed Hajime spotka cię ktoś
inny z klanu, na pewno staniesz do walki.
- Nie boję się. Chcę odzyskać przyjaciela. Nie może mnie
tak po prostu teraz zostawić.
- Zrobisz jak uważasz. Jednak co, jeśli Hajime tak
naprawdę wcale nie wrócił na swoje ziemie?
- Tak czy inaczej sprawdzę to. Muszę go odnaleźć.
Minoru
wyruszył zatem w kierunku Kaze. Miał nadzieję, że spotka Hajime zanim ten zdąży
dotrzeć na swoje ziemie. Szedł szybkim i zdecydowanym krokiem, nie zatrzymywał
się, nie spał. Jego determinacja była tak silna jak nigdy dotąd. Minoru mijał
jeziora, wodospady, nieznane mu wcześniej tereny. Czy jednak udało mu się
spotkać Hajime?
Hej! Fajny rozdział. Chyba nawet najlepszy do tej pory. Jest sporo akcji oraz różne tajemnice. Dokąd udał się Hajime? Coś mi się dziwnie wydaje, że jednak nie do Kaze. Jakieś takie zbyt łatwe, by to było ... Hmm może na tereny klanu Hikaru? Heh, gdziekolwiek by to nie było, to na pewno mnie zaskoczysz ^^.
OdpowiedzUsuńNie mogę się doczekać następnego rozdziału!
Pozdrawiam i oczywiście dodaję do obserwowanych ^^
~willownight :*
Witaj, dziękuję za odwiedziny oraz wyczerpujące i budzące uśmiech na mej twarzy komentarze. Otworzyłaś mi oczy na wiele spraw związanych z "Hajime", których jak dotąd sama nie dostrzegałam. Oczywiście nie zdradzę Ci jeszcze dokąd udał się Hajime, ale odpowiedź niebawem w V rozdziale. Pozdrawiam ciepło!
UsuńSuper rozdział. Jak każdy. U mnie też nowy http://ciemnyelf.blogspot.com/
OdpowiedzUsuńBardzo dziękuję :) Na pewno zajrzę również do Ciebie :) Pozdrawiam.
Usuń