czwartek, 26 grudnia 2013

Rozdział V

            Na ziemiach klanu Darahati od kilku dni było słonecznie i spokojnie. Akihito krzątał się po swojej chatce szukając czegoś uporczywie. Wszędzie leżały pootwierane pudła, porozrzucane, stare rzeczy. Odkąd Minoru wyruszył do Kaze, Akihito wychodził z chatki jedynie po wodę z jeziora. Samotny, jak dawniej, czuł w sercu pustkę. W głowie kłębiło mu się mnóstwo nowych myśli, które przeplatając się wzajemnie sprawiały, iż mężczyzna ponownie w swoim życiu zastanawiał się nad zmianą otoczenia. Nie znał jednak miejsca, do którego mógłby pójść.
- Mam, w końcu to znalazłem – Akihito uśmiechnął się i wyciągnął z małej, poodzieranej, drewnianej szkatułki brązowy rzemyk.
Rzemyk miał pośrodku trzy supełki, na jednym z końców wisiał mały kamyczek z wyrzeźbionym imieniem „Ayumi” i tuż pod nim „Hajime”. Ayumi była żoną Akihito i matką Hajime. Zarówno Ayumi, jak i Hajime mieli takie same rzemyki z imionami członków swojej rodziny. Każdy supełek oznaczał daną osobę w rodzinie. Był to symbol wzajemnej więzi, miłości i nierozerwalności linii życia całej trójki.  Akihito umieścił rzemyk w swej dłoni, wyszedł na zewnątrz i usiadł na pniu starego drzewa.
- Witaj Akihito – odezwał się znajomy głos.
W ten tuż przed nim stanął Hajime.
- Hajime? – Zdziwił się mężczyzna gwałtownie podnosząc się z pnia.
- Nie cieszysz się z mojego widoku? – Zapytał młodzieniec.
- Ależ cieszę się, cieszę. Jestem jednak troszkę zdziwiony.
- Przepraszam. Odszedłem bez słowa. Musiałem jednak wiele spraw przemyśleć. Pogubiłem się – Hajime posmutniał.
- Chciałbym Ci pomóc, lecz sam ostatnio się zagubiłem – Akihito spojrzał w niebo, po czym wszedł do chatki i przyniósł młodzieńcowi zioła.
- Proszę, napij się. Zioła są dobre na wszystko.
- Dziękuję – odparł Hajime, po czym napił się przygotowanego przez Akihito naparu.
- Smakuje Ci?
- Tak, bardzo dobre, jak zawsze – Hajime uśmiechnął się do Akihito.
- W takim razie cieszę się – mężczyzna był szczęśliwy, że znów może popatrzeć na swojego syna choć przez chwilę.
- Akihito, a gdzie jest Minoru? – Hajime zapytał zdezorientowany.
- Minoru poszedł do Kaze – rzekł po chwili Akihito.
- Jak to? – Hajime ku swojemu zdziwieniu uniósł brwi i skierował swój wzrok na mężczyznę.
- Myślałem, że wróciłeś na swoje ziemie. Minoru wyruszył za Tobą. Bardzo się do ciebie przywiązał. Nie wyobrażał sobie, że mógłbyś tak po prostu odejść bez słowa – wyjaśnił Akihito.
- Ale... On nie może… Ech, idę - Hajime podenerwowany wstał i skierował kroki w stronę ziem klanu Kaze.
- Hajime, zaczekaj! – Krzyknął Akihito.
- Muszę się spieszyć. O co chodzi Akihito? – Odburknął Hajime marszcząc brwi.
- Mogę pójść z Tobą? – Zapytał mężczyzna.
- Chcesz iść ze mną? Do Kaze? – Zdziwił się Hajime.
- Tak. Proszę – Akihito skierował w stronę młodzieńca litościwe spojrzenie.
- Nie wiem czy to jest dobry pomysł, abyś poszedł ze mną – Hajime wolał, by Akihito został jednak w swojej chatce. Wiedział, że na ziemiach Darahati będzie bezpieczny. Był zdania, iż Gentarō nie tknie mężczyzny, gdy będzie sam, bo nie będzie miał powodu do ataku na jego osobę.
- Nie będę Ci przeszkadzał – odparł Akihito.
- Nigdy mi nie przeszkadzałeś Akihito, wręcz przeciwnie – Hajime uśmiechnął się.
- Dziękuję – kąciki ust na twarzy mężczyzny uniosły się w górę.
- Za co? – Zapytał Hajime.
- Za wszystko.
- Ale… - Rozpoczął Hajime.
- Chodźmy już zanim Minoru wpadnie w tarapaty – Akihito przerwał rozmowę i razem z Hajime wyruszył w głąb lasu.
            Gdy tak wędrowali, Hajime czuł, że Akihito jest mu bliski. Zastanawiał się skąd to uczucie i dziwna więź, jaka zrodziła się w jego sercu. Młodzieniec ponownie zaczął przywoływać w myślach ich wcześniejsze rozmowy.
- Akihito, skoro już idziesz ze mną, chciałbym cię o coś zapytać – Hajime przerwał panującą podczas wędrówki ciszę.
- Słucham? – Odparł mężczyzna.
- Nigdy nie chciałeś wrócić do swojego syna? – Hajime bardzo zaskoczył tym pytaniem mężczyznę.
- Chciałem – Akihito posmutniał.
- Więc dlaczego?
- Bałem się, że mi nie wybaczy – mężczyzna spuścił głowę, w jego sercu płynęły łzy.
- Haji, miał tak samo na imię jak ja? – Hajime spojrzał na Akihito wnikliwym wzrokiem.
- Hayato, tak miał na imię mój syn – odparł po chwili zamyślenia mężczyzna.
- Haji to nie jest skrót od Hayato – kontynuował Hajime.
- To prawda. Haji było po prostu łatwiejsze, dlatego tak na niego mówiliśmy z moją żoną.
- Dlaczego tak naprawdę odszedłeś? Czy nie było innego wyjścia?
- Nie chcę dalej o tym rozmawiać, wybacz – Akihito wyprzedził młodzieńca i ruszył dalej przed siebie.
- Ja nie pamiętam swojego ojca. Jego obraz mam przed oczami jak za gęstą mgłą. Wiem jednak, że był wielkim i cenionym w Kaze wojownikiem. Przed wojną dbał o mnie i o moją matkę. Był dobrym człowiekiem. Żałuję, że nie mogłem dorastać u jego boku – Hajime zatrzymał się i usiadł na kamieniu.
Akihito z ledwością powstrzymywał w sobie łzy. Każde kolejne słowo Hajime bolało bardziej. Każda myśl o tym, jak wielką krzywdę wyrządził swojemu synowi raniła jak gdyby ktoś wbijał mu miecz w serce. Teraz, gdy znów miał go przy sobie, chciał chociaż zapewnić mu bezpieczeństwo.
- Przepraszam. Często rozmyślam o ojcu i matce. Brakuje mi ich – odparł Hajime.
- Nie przepraszaj – rzekł Akihito.
- Wiesz dlaczego odszedłem z klanu?
- Nie. Dlaczego?
- Nie tak dawno dowiedziałem się, że człowiek, który po śmierci rodziców zastępował mi ojca, sam go zabił.
- Jak to? – Akihito bardzo się zdziwił tą informacją.
- Ichigo, mój ojczym, walczył z klanem Hikaru. Nie radził sobie, więc mój ojciec chcąc mu pomóc, przyodział się w strój wroga. Ichigo myśląc, że to wróg śmiertelnie ranił go mieczem.
- To nie prawda – Akihito niechcący skierował swe oburzenie w stronę Hajime.
Hajime spojrzał na mężczyznę dziwnym wzrokiem.
- Chciałem tylko powiedzieć, że nie zawsze prawdą jest wiedza przekazana nam przez drugiego człowieka – kontynuował Akihito próbując odwrócić uwagę od tonu, w jakim wypowiedział poprzednie słowa.
- W tym wypadku to prawda – odparł Hajime.
W ten ich rozmowę przerwał głośny hałas dobiegający z oddali.
- Co to? – Hajime szybko zerwał się z kamienia i podążył przed siebie w celu sprawdzenia, co się dzieje.
Akihito zmartwiony ruszył za nim. Gdy oboje wyłonili głowy spoza krzaków oddzielających znajdującą się nieopodal skarpę od lasu, zauważyli mężczyznę i kobietę walczących ze sobą dosyć zawzięcie.
- To Minoru! – Krzyknął Akihito i szybko zerwawszy się z miejsca zmierzył w stronę skarpy by wspomóc przyjaciela.
- Akihito! Zaczekaj! – Wołał Hajime, lecz mężczyzna nie zważając na jego słowa po chwili był już obok walczących.
- Akihito, Hajime! – Minoru ucieszył się na widok znajomych twarzy.
Akihito i Minoru szybko przejęli kontrolę nad nieznajomą wojowniczką, kiedy to Hajime kazał im zaprzestać walki.
- Przestańcie! Zostawcie ją! – Krzyknął Hajime ujrzawszy z bliska twarz kobiety.
- Hajime, dlaczego?! Ona chciała mnie zabić! – Zdezorientowany Minoru nie chciał ustąpić.
Akihito spojrzał na obojga, po czym odsunął miecz od kobiety.
- Minoru, nalegam – kontynuował Hajime.
- Nie mogę, nie ufam jej. Jeśli ją puszczę, ona sprowadzi na nas wrogów.
- Nie zrobi tego, prawda? – Hajime uniósł brwi i skierował swój wzrok na kobietę.
- Wybacz mój atak na Twojego towarzysza, nigdy wcześniej nie widywałam go tutaj – kobieta odwróciła wzrok lekko pochylając głowę.
- Możesz odejść Izumi. Miło było Cię znów zobaczyć – Hajime uśmiechnął się do młodej kobiety. Jego oczy skierowane były w oczy Izumi na tyle głęboko, by można było zauważyć, że Izumi nie jest mu obojętna. 
- Dziękuję – Izumi odpowiedziała na uśmiech Hajime, odwróciła się i odeszła na ziemie swojego klanu.
Hajime zabrał miecz i bez żadnych wyjaśnień wobec Akihito i Minoru ruszył w stronę rzeki.
- Hajime, kim była ta kobieta? – Minoru domagał się odpowiedzi.
- Nie była naszym wrogiem, jestem głodny, chodźmy już – odparł Hajime nie mając zamiaru tłumaczyć się ze swojego postępowania.
- Hajime... – Minoru niestety nie mógł liczyć na szczerą rozmowę z przyjacielem.
- Minoru, pozwól mu iść teraz w milczeniu. Być może tego teraz właśnie potrzebuje – rzekł po cichu Akihito, by nie denerwować Hajime.
- Ona chciała mnie zabić. Nigdy wcześniej nie spotkałem tak silnej kobiety – kontynuował Minoru.
- Hajime sam Ci o niej opowie jeśli będzie gotowy. Najważniejsze, że nic nikomu się nie stało i że znów jesteśmy razem całą trójką – uśmiechnął się Akihito i podążył za Hajime.
- Tak, masz rację. Dziękuję – odparł Minoru.
- Wydawało mi się jednak, że coś ich łączy. Patrzyli na siebie takim wzrokiem… - Kontynuował Minoru.
- Tak czy inaczej nie wypada nam ingerować w te sprawy jeśli Hajime sobie tego nie życzy. Być może kiedyś sam nam opowie o Izumi – rzekł Akihito.
- Masz rację, najważniejsze, że Hajime nie odszedł do Kaze i został z nami.
Minoru przestał wnikać w sprawy spotkanej na skarpie kobiety. Cieszył się, że znów ma obok siebie przyjaciela.
             Trójka wędrowców zatrzymała się na polanie nieopodal rzeki dzielącej Kaze i Mizu. Hajime wiedząc, że znów jest w małej odległości od swojego klanu, znajomych, rodziny, czuł, że nie może tak po prostu ponownie odejść z bliskiej jego sercu ziemi nie dowiedziawszy się nawet co słychać u jego bliskich. Gdy nastał zmierzch, a Akihito i Minoru zasnęli, Hajime ukradkiem wybrał się do wioski klanu Kaze. Każdy krok zbliżający jego osobę do wioski, w której się wychował, w której dorastał, był jak wielki wyrzut sumienia kłujący jego serce. Opuścił wioskę, bo jego dusza zagubiła się i nie potrafił znaleźć właściwego dla siebie miejsca wśród bliskich. Nie chciał też nikogo ranić, dlatego postanowił odejść i przemyśleć całe swoje życie od początku. Chciał dać szansę sobie i Ichigo, by mogli ponownie żyć w zgodzie, bez urazów i przykrych wspomnień. Teraz, gdy niezamierzenie znalazł się na ziemiach należących do klanu Kaze i Mizu, gdy był coraz bliżej swojej wioski, miał mieszane uczucia. Czuł się winny, zatrzymywał się i wątpił, jednocześnie bardzo pragnął zobaczyć się z bliskimi. W końcu dotarł na miejsce, długo siedział na wzniesieniu zanim zdecydował się zejść w dół. Przyglądał się bacznie wiosce z ukrycia. Nie odważył się jednak na bliższe spotkanie z kimkolwiek z Kaze. Po dłuższym namyśle wstał i odwróciwszy się plecami do wioski, postawił swoje kroki ponownie w stronę rzeki. Czuł rozgoryczenie, żal, złość, ból. Uczucia przeplatały się w nim tak mocno, że zaczął biec przed siebie bardzo szybko nie odwracając się za siebie i nie zatrzymując ani przez chwilę. Gdy tak biegł nie rozglądając się wokół, nagle poczuł silne zderzenie, upadł na ziemię, a na jego twarz opadły liście, których w lesie było całe mnóstwo o tej porze roku. Słońce przedzierające się przez gałęzie drzew oślepiało jego oczy. Wtedy zobaczył wyciągniętą w jego stronę silną męską dłoń. Hajime odgarnął z twarzy włosy, przez promienie słoneczne przenikała znajoma twarz.
- Tetsuya? – Hajime wstał i nie wiedząc co ma powiedzieć na widok swojego najlepszego niegdyś przyjaciela zaniemówił.
- Dlaczego Hajime? – Zapytał Tetsuya z ogromnym smutkiem i żalem w głosie.
Hajime milczał.
- Myślałem, że byłeś moim przyjacielem. Myliłem się – kontynuował Tetsuya.
- Tetsuya… - Hajime nie miał nic na swoje usprawiedliwienie. Czuł się jeszcze bardziej bezradny niż wcześniej.
- Z kim teraz żyjesz? Do którego klanu dołączyłeś? Przyszedłeś na przeszpiegi? - Tetsuya już dawno przestał traktować Hajime jako przyjaciela. Obecnie miał go za wroga, jednak na wzgląd tego, co ich kiedyś łączyło jako przyjaciół z jednego klanu, nie miał zamiaru wyrządzać mu w chwili spotkania krzywdy.
- Tetsuya, nie mów tak… - Hajime czuł ogromny ból w sercu, nie przewidział takiej reakcji ze strony swojego przyjaciela.
- Wracaj do siebie i nie pokazuj się tutaj nigdy więcej – Tetsuya odwrócił się i czekał aż Hajime odejdzie, lecz oboje przez dłuższą chwilę milczeli.
- Odszedłem, bo pogubiłem się. Nie chciałem wyrzucać nagromadzonej złości na osoby mi najbliższe. Potrzebowałem czasu. Przepraszam. Nie dołączyłem do żadnego wroga, nie mógłbym – Hajime nie potrafił dopuścić do siebie myśli, iż Tetsyua poprzez jego odejście odtrącił go zupełnie.
- Czasu? A czy ten czas już minął? Czy teraz miałeś zamiar wrócić do klanu? Dlaczego więc się wycofałeś? – Tetsuya nie zmieniał nawet na chwilę obojętnego tonu głosu wobec Hajime.
- Nie. Nie wiem – Hajime upadł na  kolana, objął rękoma głowę na wysokości skroni, przymknął oczy i zrezygnowany poddał się. Jego oczy zrobiły się wilgotne, a serce tak ciężkie, jak gdyby ktoś położył w jego miejsce ogromny kamień opleciony cierniami dookoła.
- Wobec tego idę. Skąd mam wiedzieć, czy mogę ci ponownie zaufać – Tetsuya ruszył powoli przed siebie, wtedy usłyszał ogromny krzyk, przez który przenikał ból tak wyraźnie, iż Tetsuya zatrzymał się i odwrócił się w stronę Hajime.
Hajime leżał na kolanach, jego łokcie wsparte na ziemi podpierały spuszczoną głowę, a dłonie z zaciśniętymi mocno pięściami ściskały pożółkłe liście. Hajime nic więcej nie mówił, niczego więcej nie wykrzykiwał. Cierpienie, jakie wypełniało całe jego wnętrze było na tyle widoczne, iż Tetsuya schował swoją dumę do kieszeni, podszedł do Hajime i podniósłszy jego głowę rzekł:
- Moje serce też boli wbrew temu co myślisz. Czekałem na ciebie. Myślisz, że ja nie chciałbym pomścić śmierci twojego ojca? Byłeś dla mnie jak brat. Ichigo to jednak przywódca naszej wioski, poza tym nie zrobił tego umyślnie i uwierz mi, on też bardzo cierpi z tego powodu. Nie ma jednak w zwyczaju okazywać publicznie swoich głębszych uczuć. Twoje zniknięcie odczuła jednak cała wioska.
- Nie chcę się mścić, szanowałem i zawsze będę szanował Ichigo. Nigdy jednak nie zapomnę, że to on zabił mojego ojca. Myślałem, że jak odejdę i jemu i mnie będzie łatwiej – Hajime nadal miał spuszczoną głowę, był zrezygnowany i wszystko w tym momencie było mu obojętne.
- A jednak widzę, że wcale łatwiej nie jest… - Zaczął Tetsuya, usiadł obok Hajime i zastanawiał się co powinien w tej sytuacji zrobić, by być w porządku wobec klanu i wobec Hajime. Nie był pewien czy jest w stanie wybaczyć Hajime, mimo to czuł, że musi przy nim teraz zostać.
Noc zleciała obojgu na długich i szczerych rozmowach. Hajime nie obiecywał, że wróci do wioski, jednak zapewnił, że gdy tylko ponownie pojawi się w pobliżu Kaze, Tetsuya będzie osobą, którą na pewno odwiedzi, dając mu znać w określony sposób o swoim przybyciu. Tetsuya nie czuł już dłużej urazu do Hajime i choć nie popierał jego odejścia, starał się go zrozumieć i postanowił dać mu drugą szansę. Hajime opowiedział mu o Akihito oraz Minoru. Obiecał, że kiedyś ich przyprowadzi. Hajime i Tetsuya pożegnali się i każde odeszło w swoją stronę. Hajime zrozumiał, że nawet, jeśli chciałby wrócić do wioski, spotkałoby go podobne przywitanie, jak z Tetsuyą. Wobec tego postanowił się przygotować na takową ewentualność i póki co nie zakłócać panującej w Kaze atmosfery.
             Wracając na polanę mijał rzekę, przy której wcześniej widywał Izumi. Przystanął na chwilę, jednak tym razem nikogo nie zastał. Napił się zatem wody, obmył twarz, wstał i odwrócił się w kierunku polany. Był pewien, iż Akihito i Minoru już dawno na niego czekają.
- Hajime? – Rozległ się głos po drugiej stronie rzeki.
Hajime odchylił głowę i spojrzał za siebie.
- Izumi – odparł.
- Dawno cię tutaj nie było. Podobno odszedłeś. Czy to prawda? – Zapytała Izumi.
- Tak. To prawda – odparł Hajime.
- Kim byli Ci mężczyźni? – Izumi spojrzała wnikliwie.
- Przyjaciółmi – odpowiedział krótko Hajime.
- Nigdy wcześniej ich tutaj nie widziałam – Izumi chciała dowiedzieć się czegoś więcej o ludziach, którzy otaczali Hajime. Była nieufna wobec każdego nowo poznanego przybysza.
- Nie obawiaj się ich. Jeśli nie zaatakujesz, nigdy więcej cię nie tkną. Przepraszam za tamten dzień – Hajime czuł się niekomfortowo z powodu walki Minoru i Izumi, chciał się jakoś zrekompensować.
- Może przejdziesz się ze mną w stronę polany? – Zaproponował Hajime.
- Nie wiem czy powinnam – odparła Izumi.
- Pytanie czy chciałabyś? – Kontynuował Hajime i uśmiechnął się do dziewczyny.
- No dobrze – Izumi zanurzyła stopy w rzece i cofnęła je z powrotem.
- Co się dzieje? – Zapytał Hajime.
- Woda jest dziś wyjątkowo zimna.
- Zaczekaj – Hajime wszedł do wody i po chwili był już po drugiej stronie rzeki.
- Jesteś cały mokry – Izumi zawstydziła się i uśmiechnęła się do Hajime.
- Mogę? – Zapytał Hajime chcąc wziąć Izumi na ręce, proponując tym samym dziewczynie, że przeniesie ją na drugą stronę rzeki.
- Dziękuję – odparła Izumi, zgadzając się na propozycję Hajime.
- Wobec tego złap mnie mocno za szyję – Hajime uśmiechnął się i wziął Izumi na ręce.
Po chwili oboje byli już na drugim brzegu. Hajime delikatnie postawił dziewczynę na ziemi.
- Ja jestem sucha, za to ty przeziębisz się teraz przeze mnie – odparła Izumi.
- Nic mi nie będzie. To co, idziemy? – Hajime uśmiechnął się do Izumi i zaproponował kierunek.
- Tak, idziemy – odparła dziewczyna i oboje skierowali swe kroki w stronę polany.
- Zatem nie boisz się już wroga zza rzeki? – Zażartował Hajime.
- Myślę, że można mu zaufać – odparła po chwili dziewczyna patrząc Hajime w oczy z delikatnym uśmiechem.
- Cieszę się – odparł Hajime.
- Co teraz zamierzasz? – Zapytała dziewczyna.
- Nie wiem. W zasadzie to nie mam dokąd pójść. Niebawem wyruszymy w drogę, zapewne coś wymyślimy.
- Czy to znaczy, że nie macie gdzie spać? – Zmartwiła się Izumi.
- Mieliśmy, jednak to miejsce nie jest już bezpieczne – odparł Hajime.
Izumi zamyśliła się i posmutniała.
- Chciałem Ci pogratulować – Hajime chciał odwrócić uwagę od niezbyt wygodnego tematu.
- Czego? – Zdziwiła się dziewczyna.
- Talentu. Wspaniale walczysz, bardzo dobra technika. Twój ojciec może być z ciebie dumny.
- Dziękuję. To jego zasługa – odparła Izumi.
- Myślę, że również twoja – kontynuował Hajime.
- Dziękuję – dziewczyna zawstydziła się i skierowała swe spojrzenie ku ziemi.
- No dobra, zbliżamy się do polany. Poznasz bliżej moich przyjaciół i zobaczysz, że nie są tacy straszni, na jakich wyglądali ostatnim razem – odparł Hajime.
- Nie wiem czy to jest dobry pomysł, abym poszła dalej z Tobą.
- Dlaczego? – Zdziwił się Hajime.
- Już i tak złamałam zasady paktu – odparła zaniepokojona Izumi.
- Skoro to dla ciebie takie ważne… Dobrze, zatem wracamy – Hajime bez głębszego namysłu zawrócił w stronę rzeki.
W tym samym momencie rozległ się głos Minoru w oddali:
- Hajime! Gdzieś Ty znowu był? Już mieliśmy cię szukać.
- Musiałem rozejrzeć się po okolicy. Zaraz będę z powrotem. Przekaż Akihito, że wyruszamy za godzinę.
- Witam – Minoru ukłonił się w stronę Izumi.
Izumi przywitała się i szybko odwróciła głowę w kierunku rzeki.
- Przepraszam za tę walkę. Zazwyczaj nie walczę z kobietami. W tym wypadku nie miałem wyboru – kontynuował Minoru.
- To ja przepraszam – Izumi chciała jak najszybciej oddalić się od Minoru z uwagi na fakt, iż na jego widok w jej oczach pojawił się strach.
- Akihito usmażył rybę, może zjesz z nami? – Minoru za wszelką cenę chciał bliżej poznać Izumi.
- Dziękuję. Chodźmy już – dziewczyna skierowała swe spojrzenie na Hajime.
- Zjedźcie z Akihito sami. Ja zaraz wracam, odprowadzę tylko Izumi – odparł Hajime i razem z dziewczyną zawrócili w stronę rzeki.
- Widziałem strach w twoich oczach. Nie musisz bać się Minoru, to dobry człowiek – rzekł po chwili Hajime uśmiechnąwszy się do Izumi.
- Nie bałam się – Izumi nie chciała okazywać strachu przed Hajime.
- Widziałem – Hajime przedrzeźniał się z Izumi.
- Nie prawda – Izumi broniła się, lecz bezskutecznie. Chwyciła garść liści z ziemi i obsypała nimi Hajime.
Ostatecznie oboje zaczęli się wygłupiać. Hajime łaskotał dziewczynę, a Izumi w odwecie próbowała się bronić. Gdy po chwili oboje leżeli na ziemi nie mając już sił na dalsze zabawy, ich dłonie przypadkiem splotły się ze sobą, spojrzenia zbiegły się razem, a usta złączyły się w delikatnym, subtelnym pocałunku. W jednym momencie tych dwoje młodych ludzi poczuło w swoich sercach coś pięknego. Uczucie, które ich połączyło było tak czyste, iż wydawało się jakby Hajime i Izumi od początku byli dla siebie stworzeni. Jednak zarówno na twarzy Hajime, jak i Izumi widoczne było przerażenie. Zaistniały pocałunek również ich samych zaskoczył.
- Przepraszam – odparł Hajime i odsunął się od dziewczyny.
- Pójdę już – odpowiedziała zdezorientowana Izumi.
Dziewczyna wstała, odwróciła się i odchodząc spojrzała jeszcze na Hajime. Hajime chciał ją zatrzymać, lecz wiedział, że nie może. Oboje pochodzili z innych klanów, mieli różne korzenie, a dodatkowo nadal obowiązywał ich pakt dzielący oba klany. W sercu Hajime nigdy wcześniej nie miały miejsca uczucia podobne do tych, jakie zrodziły się u niego wobec Izumi. Młodzieniec wstał i powrócił na polanę. Cały czas myślał o pocałunku z Izumi.
- W końcu jesteś – odparł Akihito ujrzawszy wyłaniającą się zza drzew twarz Hajime.
- Jesteście gotowi? Za chwilę wyruszamy – odparł Hajime.
- Tak, zostawiliśmy ci trochę ryby. Zjedz coś zanim wyruszymy w drogę – rzekł Minoru.
- Dziękuję, nie jestem głodny – Hajime stracił apetyt.
- Jak chcesz, żebyś później nie marudził – Minoru nadal myślał o Izumi. Miał nadzieję, że tym razem Hajime mu o niej opowie.
- Ta dziewczyna, Izumi, kim ona jest? – Kontynuował Minoru.
- Nie ważne – Hajime odwrócił się i nie miał zamiaru mu odpowiadać. Miał mętlik w głowie jeszcze większy niż wcześniej. Nie mógł przestać myśleć o dziewczynie.
- No dobrze, ale i tak ci nie odpuszczę – rzekł Minoru uśmiechnąwszy się do przyjaciela.
- Dokąd w takim razie pójdziemy? – Zapytał Minoru.
- Jeszcze nie wiem. Nie możemy jednak wrócić na ziemie klanu Darahati. Ludzie Twojego ojca zapewne nie odpuszczą – odparł Hajime.
- Ja wracam do swojej chatki – dodał po chwili Akihito.
- Ależ Akihito, dlaczego? My nie możemy tam wrócić – Hajime zareagował dość gwałtownie.
- Tam jest moje właściwe miejsce, wybacz – odpowiedział Akihito zdecydowanym głosem.
Przez moment zapadła grobowa cisza. Minoru za nic w świecie nie chciał wracać na ziemie wymarłego klanu ze względu na strach przed najazdem ojca. Wiedział bowiem, że klan Hikaru na czele z jego ojcem tak łatwo nie ustępuje i prędzej czy później Gentarō będzie chciał sprowadzić syna na swoje ziemie – nawet, gdyby miał użyć do tego siły większej niż wtedy, gdy porwali Akihito. Hajime zamyślił się przez dłuższą chwilę, po czym odezwał się do Akihito.
- Dobrze, zatem my wracamy razem z tobą – odparł.
- Hajime, ale my nie możemy! – Przerażony Minoru był zaskoczony decyzją Hajime.
- Minoru ma rację – rzekł Akihito.
- Wracamy wszyscy albo każdy idzie w swoją stronę – dodał Hajime.
- Akihito ma rację, nie możemy się cały czas ukrywać. Musimy stanąć twarzą w twarz z twoim ojcem. Co to za życie w ciągłej ucieczce? Nie możemy pozwolić, by Gentarō zakłócił spokój od lat tak charakterystyczny dla ziem klanu Darahati – kontynuował Hajime.
- Jestem pełen podziwu twojej determinacji Hajime – rzekł Akihito.
- W takim razie wracamy – odparł Minoru uśmiechnąwszy się do przyjaciół.
Zanim wyruszyli, Hajime po raz ostatni przyjrzał się ziemi bliskiej jego sercu. Myślał również o Izumi, jednak na wzgląd ich obopólnego dobra postanowił zapomnieć o pocałunku i uczuciu, jakie zrodziło się w głębi jego serca. Trójka wędrowców zmierzała poprzez las zatrzymując się tylko na potrzeby zaspokojenia pragnienia i chwilę odpoczynku. Gdy Hajime, Akihito i Minoru byli już blisko ziemi wymarłego klanu, ich drogę przesłonił dym ze świeżo ugaszonego ogniska. Ślady wskazywały na większą liczbę osób, a nawet całą armię. Kim byli ludzie, którzy je rozpalili i co sprowadziło ich w opuszczone z dawien dawna miejsce?

4 komentarze:

  1. No nareszcie się doczekałam następnego rozdziału :D. Trochę trzeba było czekać, no ale warto było ^^. Czyli jednak nie poszedł do Kaze ^^. Tak też podejrzewałam. Oo, rozkręcasz też jakiś romans. Niestety trochę mało o tej Izumi wiemy. Hmm ... wiesz co, brakuje mi tylko obrazków. Jakby Ci się chciało poszukać, to radziłabym dodać jakieś, bo trochę ciężko jest sobie wyobrazić tych bohaterów ^^. To tak na marginesie. A teraz wracając do rozdziału, to mi się bardzo podobał, choć czasami był pisany hmm ... no nie wiem ... zbyt ciężko(?). Może to tylko złudzenie, bo wole jednak czytać książki czy też opowiadania bardziej "lekkie" i przepełnione humorem. To tak na przyszłość ^^. Więcej luzu :P. BTW te ślady są intrygujące. Podejrzewam, że zostawił je jakiś oddział wysłany przez Gentro czy jak mu tam było xD.
    Pozdrawiam serdecznie, willownight :*

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Witaj :) Trzeba było czekać, bo czasu niewiele, aczkolwiek postanowienie i zarazem obietnica dana sobie, jak i czytelnikom, została dotrzymana - jeden rozdział w miesiącu zawsze się pojawi. O Izumi było już wcześniej, chociażby podczas najazdu klanu Hikaru na Kaze - wówczas pojawiły się pierwsze rozmowy Hajime i Izumi (wszystko zamierzenie "rozkręca się" powoli). Z racji, iż na blogu brak jest obrazków, obecnie szukam osoby, która w ramach swoich zainteresowań, co jakiś czas mogłaby naszkicować dla Was coś ładnego :) Póki co pozostaje Wasza indywidualna wyobraźnie (zastanawiam się również nad dodaniem w treści książki konkretnych opisów wyglądu postaci). Ciężko się czytało? Hm... Popracuję nad tym, aczkolwiek chcę, aby książka była troszkę "trudniejsza". Na koniec dodam, iż Twoje komentarze są niesamowite - czytasz w moich myślach ;) Pozdrawiam cieplutko, Iza

      Usuń
    2. Wiesz co, pisząc o tym, że o Izumi mało wiemy, miałam na myśli jej wygląd/ charakter xD. Na mnie nie licz :P. Ja tam jestem totalnym beztalenciem jeśli chodzi o rysunki xD. Moim zdaniem to całkiem niezły pomysł ^^. Haha czytam w myślach :D. To bardzo się cieszę xD. Rozumiem, że "trudniejsza", lecz czasami hmm trochę za trudna? No nie wiem.
      W każdym razie pozdrawiam serdecznie!
      ~ willownight :*

      Usuń
    3. I tutaj się z Tobą zgodzę :) Muszę nad tym popracować w najbliższym czasie - dziękuję za cenne uwagi. Nie zawsze autor widzi to, co jego czytelnik - sam, pisząc, wie dokładnie jaki jest jego bohater i cenne opisy umykają przypadkiem poza spisany tekst. Nad trudnością przybranej formy również postaram się popracować :) Szukam rysownika, ponieważ nie jestem zwolenniczką "kradzieży/zapożyczenia" nawet tylko "dla wyobraźni" i lepszego odbioru tekstu nie swoich prac. Chciałabym, aby na moim blogu były rzeczy tylko autorstwa osób, które wyraziły zgodę na publikację. Szukam również lektora, który ułatwi wszystkim "leniuszkom" odbiór książki i zaoszczędzi oczka :)
      Pozdrawiam uśmiechem!
      Iza

      Usuń

Dziękuję za poświęcony czas oraz każdą cenną uwagę :)

Pozdrawiam cieplutko :)
Iza